Michal85sk, nie narzekaj, że masz życie nudne i nie oczekuj, że ktokolwiek cię zrozumie, nie oczekuj także litości od bliskich. Ja przez tą chorobę wzrok straciłem 18 lat temu i zaręczam ci, że można się cieszyć życiem nawet jeśli się nie widzi. A co chodzi do ludzi to się niemi nie przejmuj, bo ja mam takich sąsiadów, którzy mnie oskarżają, że wyłudziłem rętę, bo nie mogą zrozumieć, że niewidomy może rąbać drzewo, tak jak ja.
Robię też wiele innych rzeczy. Nawet nie wyobrażasz sobie, że niewidomy może to robić. Bardzo cię rozumiem. Z tego co piszesz zrozumiałem, że nie jesteś mięczakiem. Można stracić wzrok, ale nie wolno poddać się psychicznie. Mnie się udało pobudować dom, mam trzy córki, żonę i swój mały świat: moje kochane roślinki (cytrusy). Ma razem 77 doniczek i uwierz, daję sobie ze wszystkim radę, chociaż dostaję czasem ochrzan od żony, za ich ilość, a te kwiatuszki przybywają w niebezpiecznym tempie (nauczyłem się ich rozmnażać).
Michał, głowa do góry. Choć dziewczyn nie widzę, ale śmieję się do żony, że mam prawo ich dotykać, no bo jak inaczej? :D
Pozdrawiam. Ucieszyłbym się, gdybyś odpisał, bo jednak w takiej chorobie przyjaciół nam brakuje.



