Witam wszystkich
Cztery lata temu miałem kanałowo leczona dolna piątkę, do tej pory wszystko było ok, jednak kilka dni temu zaczęła boleć - poszedłem więc do dentysty który mnie leczy. Na wizycie dentysta otworzył zęba, zaczął go trochę borować i czyścić jednak nie mógł się przebić do końca korzenia i ponownie włożył do niego jakiś wacik, sznureczek i czym zakleił i powiedział że spotykamy sie za kilka dni. Jednak nie dotrzymałem do tego spotkania bo ząb co dzień to bardziej bolał, w niedziele chodziłem po ścianach, zadzwoniłem do dentysty i przedstawiłem sytuację - kazał wydłubać z zęba to co włożył i przyjść w poniedziałek- wydłubanie nic nie pomogło, w niedzielę w godzinach popołudniowych udałem się do innego dentysty który rozwiercił jeszcze bardziej zęba i dostał się do dolnej części korzenia, ząb przestał tak bardzo boleć ale ciągle trochę bolał , dentysta zaproponował "resekcje" następnego dnia w godzinach wieczornych, jednak w południe ząb znów się odezwał i poszedłem go usunąć, podczas usuwania ząb złamał się dwa razy, z tego co powiedział mi dentysta została tam mała część korzonka 2mm, ale powiedział że nie powinienem sie tym martwić bo nie powinna mi ta pozostałość zaszkodzić i tu moje pytanie - czy rzeczywiście? nic się nie będzie działo, czy nie pojawi się jakaś ropa, zgorzel itd. ?





