Witam.
Mam 17 lat. Od 2,3 dni, pobolewa mnie tak chwilami żoładek, i chwilami przechodzi tak jak by mi ktoś igłe wbijał od żołądka do brzucha. Wczoraj wieczorem i dziś miałam biegunkę. Dzisiaj właśnie zaczęło mnie tak kłuć poszłam do toalety skuliłam się i właśnie miałam biegunkę. Apetyt jako taki mam, nie mam za bardzo ochoty na słodycze (zawsze miałam duży). I chwilami jest mi nie dobrze. Czasami ten ból jak bym nawet czuła tutaj tak w dołku, i aż na klatce piersiowej, ale tak było wczoraj wieczorem właśnie. Dodam że jak już mi się odbija, to wszystkim tym co zjadłam.
4 dni temu jak się właśnie położyłam to zaczęło (tak jak wczoraj) mnie tak trochę trzęśc i zrobiło mi sie nie dobrze. Postarałam się tylko troszke zwymiotować i tak się stało.
Też ostatnio jestem taka nawet zmęczona, mimo to że się wysypiam, śpię dosyć długo, nie męczę się. Czasami zasnąć nie mogę.
Jak np. biegne, czy wracam ze sklepu wiadomo puls wysoki ale jak tylko usiądę to wydaje mi się tak jak bym zaobserwowała, może mi się wydaje(za dużo wolnego czasu hehe) ale że moje serce odrazu zwalnia i tak jak by ciężko biło.
Nie wiem czy jest potrzeba odrazu wybierac sie do lekarza.
Może Państwo podpowiedzą coś. Może pić meliske, miętową herbatkę czy coś? Nic w sumie takigo złego nie jadłam, nieswieżego.
Dziękuję bardzo za odpowiedzi ;-)



