mam maly problem :/ od trzech tgodni mam zlamany obojczyk, stalo sie to za granica i tam tez trafilam do lekarza, ktory to zalozyl mi jedynie opaske potrzymujaca lokiec i ustawiajaca reke w pozycji zgietej. Po tygodniu w wyniku kaszlu kosci mi sie przesunely tak ze jedna zaszla za druga( to stwierdzam wedlug tego jak to wygladalo golym okiem potwierdzic tego zdjeciem nie moge ) poniewaz wystraszylam sie wtedy to probowalam go sobie nastawic i chyba nawet mi sie udalo (wydawal mi sie w miare prosty) tyle ze pare godzin pozniej znowu mi sie ta kosc przesunela, bylam u lekarza z tym, ale powiedzial ze kosci mi sie zejda i nie ma potrzeby nic z tym robic, bo twierdzil ze na zlamany obojczyk ta opaska ktora dostalam jest najlepszym rozwiazaniem. Ja nie bylam tego taka pewna wiec wrocilam i w Polsce poszlam do lekarza . Diagnoza ze zdjecia byla mniej wiecej taka: zlamanie obojczyka w polowie dlugosci z przesunieciem trzonu i zapadnieciem na 1.5 cm. lekarz powiedzial ze nie beda nic z tym robic bo kosci juz zaczely sie zrastac . Tylko ze to nie wyglada dobrze :( ewidentnie wystaje mi jedna polowa kosci a drugiej nie widac, boje sie ze moga wyniknac z tego komplikacje, wyczuwam pod skora koniec tej widocznej czesci kosci a tak chyba byc nie powinno, czy jesli mi sie tak zrosna kosci to nie bede miala w przyszlosci ograniczen ruchowych lub innych problemow???
prosze o szybka odp
z gory dziekuje:)



