Sprawa ma się następująco, pewnego pięknego czwartkowego wieczoru z dużą siłą uderzyłem prawym kolanem w ziemie ;/
Noga szybko spuchła powyżej kolana, ale mogłem ją prostować i zginać o końca, jednak w miarę zwiększania się opuchlizny zdolności ruchowe zmniejszały się.
Po natychmiastowej wizycie w szpitalu skończyłem ze złamaniem rzepki i szyną na nodze.
Zanim założono mi szynę próbowano odessać mi krew dwukrotnie, co się nie powiodło.
Na zdjęciach widać wyraźną szczelinę dzielącą rzepkę na dwie części, nie nastąpiło przemieszczenie. Po kilku godzinach na udo zaczęło gwałtownie puchnąć. Nasilający się ból, obejmujący swym zasięgiem całe udo zmusił mnie do rozwinięcia bandaży i powrotu do szpitala, gdzie założono mi tym razem gips. Ból pojawiał się przy nie wielkich ruchach i znikł po ok 11 dniach od złamania. Jak na razie od złamania minęły prawie 3 tygodnie, jestem po tomografii komputerowej, czekam na wyniki, będą dopiero za 2 tygodnie(?!), a mają one zdecydować o moim dalszym leczeniu, tzn. czy będę miał operację czy nie. Jako tako nie czuje już bólu, czasami może lekko zaboli jak postawię nogę zbyt gwałtownie na ziemi, jednak jestem w stanie się na niej poruszać, czego staram się unikać wedle zaleceń lekarza.
Chciałbym zapytać, czy ktoś może mi powiedzieć na podstawie powyższego opisu jak będzie dalej wyglądał mój los? Tzn. czy operacja jest konieczna? Jak będzie wyglądał powrót do pełnej sprawności kolana i czy w ogóle jest możliwy? I ile może wynieś ew. odszkodowanie?




