9 listopada doznałem pionowego złamania wieloodłamowego kości strzałkowej. Nie muszę chyba mówić, że po samym urazie bolało straszliwie.
Trafiłem na fatalnego ortopedę; stwierdził, że wsadzi mi w gips na 6 tygodni i przepisał zastrzyki przeciwzakrzepowe, a kiedy po 18 dniach przyszedłem zmienić gips, bo się wykruszył i popękał, kazał mi go zdjąć i przyjść na wizytę za 4 dni. Kiedy "przyszedłem" (rzecz jasna dalej o kulach, bo nie mogłem stąpać na nodze która dalej była złamana) zapytał się, czemu nie mam gipsu O_o. Mniejsza o to. Stwierdził, że zakładanie ponownie gipsu jest bezcelowe i po 3 tygodniach chodzenia o kulach wszystko będzie w porządku.
Po 2 tygodniach od zdjęcia gipsu poszedłem do "prawdziwego" lekarza. On powiedział, że takie złamanie najchętniej unieruchomiłby w gipsie do pachwiny, a but gipsowy to już na 100%, ale i bez tego się zrośnie. Spytał się czy chcę gips, ja oczywiście nie chciałem, więc dał mi do podpisania dokument, że zrzekam się zakładania unieruchomienia i przepisał mi lekarstwo na krążenie oraz kazał dalej codziennie brać zastrzyki przeciwzakrzepowe oraz pojawić się na kontrolne zdjęcie rentgenowskie za 6 tygodni (czyli w okolicach 22 stycznia).
Z końcem grudnia skończyły mi się jednocześnie zastrzyki oraz tabletki na krążenie. Oba lekarstwa rzecz jasna były na receptę, więc nie mam możliwości dokupienia. Cały czas natomiast biorę Osteomag i Maglek na wzmacnianie kostniny oraz codziennie robię okłady z Żywokostu i kurację poduszką magnetyczną.
Chodzenie, które przychodziło mi dość trudno z początku, teraz jest już o wiele prostsze i od 2 tygodni chodzę bez kul, noga prawie mnie nie boli. Problem jest jednak inny; mam na niej dość spektakularną opuchliznę - noga jest o ok. 1/3 grubsza od zdrowej. Rzecz jasna zmniejsza się przez noc (trzymam w górze, do tego żywokost) i rośnie przez całodzienne chodzenie.
Co robić, żeby nie mieć opuchlizny, jeżeli czuję, że kość jest już zrośnięta? Mogę bez problemu chodzić, nawet mogę podbiec parę kroków, niemal całkiem bezboleśnie.
Martwi mnie jeszcze jedno. Wyraźniejsza opuchlizna jest po drugiej stronie niż było złamanie (od strony "kostki") - czy może to oznaczać, że uszkodzony jest staw? Nawet jeżeli ruchomość stawu jest stuprocentowa i całkowicie bezbolesna?




