Witam,
w maju złamałam kość piszczelową (złamanie wieloodłamkowe) i miałam operację zespolenia kości... mam blaszkę i 6 śrub. Jednakże dano mi 7 tygodni na zrośnięcie się odłamków. w tym czasie byłam w szynie 2 tygodnie, zdjęto mi szwy i potem wsadzili mnie w gips. I tak na 5 tygodni, czekałam na kontrolę. W tym czasie zalecano mi tylko ćwiczenie mięśni w tym napinanie kolana. Jednak gdy pojechałam do kontroli po 5 tygodniach, okazało się, że kość piszczelowa się nie zrosła, a powodem tego był zbyt luźny gips (tak, że lekarz mógł z łatwością wsadzić rekę pod gips). I od razu wsadzono mnie w kolejny gips tym razem w tzw. syntetyczny. Jest bardzo ciasny i chyba jest OK. Lekarz mi zalecił dalsze ćwiczenia mięśni, magnetronik na 45 min oraz dociskanie złamaną nogą na wadze.
Bardzo się martwię ćwiczeniem na wadze. Zalecano mi dociskać do 50 kg, ale przy tym ćwiczeniu mam wrażenie, że w nodze kość mi się porusza (mam takie nieprzyjemne uczucie, ale nic nie boli). I do tego mam pytanie: czy jeżeli czuję, że mi się coś w nodze porusza, to czy mam kontynuować dociskanie na wadze? Bo w tej chwili przestałam wykonywać to ćwiczenie i czekam jakiś tydzień czy ileś czasu, a dopiero później ponownie wziąć się za dociskanie na wadze... Czy dobrze robię? Jak to powinno wyglądać? Podobno dociskanie na wadze, co przy tym daje obciążenie, przyspiesza zrastanie się kości.



