Witam!
Mam poważny problem z nogą. 13 lat temu jako młody kajtek skoczyłem z dachu i złamałem piętę. Ból okropny, opuchlizna, siniak . Lekarz wstawił mi gips na 4 tygodnie. Po tym okresie czasu pojechałem na zdjęcie gipsu, lekarz kazał mi stanąć na nogę i iść o własnych siłach do domu. Nie było to możliwe. Nie mogłem ustać na nodze ani chwili. Doktorek powiedział, że tak może być i dowidzenia. Tak więc na jednej nodze "podskoczyłem" do domu. Matka załatwiła mi kule i jakoś musiałem sobie radzić, przecież służba zdrowia jest nieomylna! Po jakimś czasie męczarni z kulami, poszedłem do prywatnego lekarza, który stwierdził błąd w leczeniu pięty. Ponoć powininem mieć operację i długą rehabilitację. Było już za późno, zalecił mi 2 tygodnie leżenia. Po tym czasie zacząłem szczęśliwie chodzić. Nie obyło się niestety bez kul i specjalnych wkładek do buta. Niestety aż do dziś noga mnie boli i jest lekko grubsza niż druga. Boli szczególnie po wysiłku fizycznym...długim chodzeniu, sporcie, pracy. Jest to taki ból, że nie mogę stać na nodze. 2 lata temu zacząłem się interesować, czy jest jakiś sposób aby mi ulżyć w bólu. Jeden lekarz stwierdził, że muszę nosić wygodne buty. Drugi doktorek powiedział, że mogę spróbować operacji, lecz on nie daje gwarancji. Nie polecił, bo można zostać kaleką po tym. Dziś byłem u kolejnego speca. Powiedział, że albo zastrzyki z lignokainy i sterydów albo śruby operacyjnie (3 miesiące wyjęte z życia). Nie wiem co tym wszystkim myśleć. Czy są inne metody?? Jakie są wasze opinie?? Pozdrawiam serdecznie!



