sprawa dość skomplikowana
jakies 4 lata temu zaczelo sie to tak, ze przez cala zime mialem zatkany nos, ale to nie byl katar, kolejnego roku sie to powtorzylo a juz w nastepnym nie przeszlo na wiosne i mam przytkany nos od jakichs 2 lat. Raczej nie jest to krzywa przegroda, ponieważ gdy dluzej polezę na jednej stronie cos mi w nosie "przeplywa" i zatyka druga dziurke (choc to "przeplywanie" trwa to dosc dlugo) generalnie nie mam tez kataru, nigdy nie moge nic wydmuchac z tego nosa oraz moj wech bardzo sie pogorszyl w zeszlym roku. Wyladowalem z tym u laryngologa. Najpierw wykluczylismy zatkane zatoki (rentgen wykazal, ze dobrze przewietrzone), potem alegrię (badania i uzywanie 2 lekow antyalegricznych), po tym Pani doktor powiedziala, ze nie wie jaka jest przyczyna tego zatkanego nosa, ale jesli to dla mnie problem moze mi dac skierowanie na leczenie tych objawow krioterapia. Od jakiegos tygodnia mam juz kompletnie zatkany nos(troche sie przeziebilem, wszystkie objawy minely ale pozostal mi katar, ktory z obrzekiem blony sluzowej powoduje calkowite zatkanie nosa), strasznie mi ciezko, nie chce uzywac zadnych kropli typu xylometazolin, otrivin bo wiem, ze nie jest to dobry pomysl na dluzsza mete. Zabieg mam za 2 tygodnie, ma on ponoc pomoc mi na okres kilku lat.
Moje pytanie brzmi jak wyglada taki zabieg (leczenie przewleklego zapalenia blony sluzowej nosa krioterapia) oraz jak mam przetrwac te 2 tygodnie jesli katar nie bedzie przechodzil (czy jest jakis lek, ktory nie wysusza blony sluzowej, moze jakies domowe sposoby) prosze o odpowiedz, bo sprawa jest naprawde ciezka, nie moge spac, co rano boli mnie gardlo od oddychania przez usta, nie moge tez wychodzic na dwor bo zaraz skonczy sie to bolem gardla. Moze ktos mial do czynienia z podobnymi objawami, moze znacie jakies rozwiazanie?



