Witam serdecznie użytkowników i moderatorów.
Jak w temacie - dolega mi zapalenie pochewek ścięgna nadgarstka prawej ręki (4 miesiące temu miałam w lewej, ale przeszło samo). Noszę ortezę, w zeszłym tygodniu zakończyłam rehabilitację i ... no właśnie nic, zero poprawy. Miałam zabiegi krioterapii i laser. Ręka mnie boli jeszcze bardziej chyba, teraz to już mi ból promieniuje do łokcia. Byłam już u kilku lekarzy i żaden mi nic nowego poza tym co wyczytałam w internecie nie powiedział. Kolejny raz nie chcę chodzić na krioterapię, bo nie pomaga, poza tym chodzę "prywatnie" bo państwowo, to dostałabym sie dopiero od września, a to trochę za późno. Jestem w podbramkowej sytuacji, bo prowadzę działalność gospodarczą i nie mogę isć na zwolnienie lekarskie. Słyszałam coś o zastrzykach w nadgarstek z preparatu o nazwie na "D" niestety nie zapamietałam jej. czy ktoś już tego próbował? Bo mnie ortopedzi zaczęli straszyć operacją :(
Proszę o radę, jaki typ rehabilitacji jest skuteczny w tego typu urazach? Naprawdę już długo wytrzymałam, bo zanim poszłam do lekarza to bolała mnie ręka od 2 miesiecy. oczywiście myślałam, że samo przejdzie, ale nie przeszło, a nawet sie pogorszyło. dodam, że kilkanaście lat trenowałam wyczynowo akrobatyke sportową i to pewnie tez ma wpływ na to, że tak wolno trwa leczenie nadgarstka.
Jeszcze raz wołam o pomoc! Wszystko robię teraz lewą ręką i czuję, że ona też zaczyna mnie boleć :(




