Witam.. ja mam zapalenie poczewki rowniez w prawej rece IV palec (serdeczny).. lecze sie od lutego.. a jest prawie koniec roku :(
mialam dosc duzego psa.. Lena pociagnela mnie na smyczy.. i pod palcem wyskoczyla jakas "gulka".. na drugi dzien poszlam do lekarza i dal mi gips na tydzien, a po tygodniu nie umialam palcami ruszac. Dal jeszcze na 2 tyg.. po gipsie dostalam dwa zabiegi jednoczesnie. to byly prady i masaze z zelem.
nie pomopglo
dostalam nastepne zabiegi to byly pradu i laser.. i rtowniez nie pomoglo..to juz byl lipiec.. poszlam do lekarza i stwierdzil ze mam "pstrykajacy" palec.. bo czasami sie zacinal:(
powiedzieli "OPERACJA" ja oczywiscie zalamana, bo w zawodzie fryzjerki.. potrzebny mi sprawny ten palec, gdyz jestem praworeczna.... zaczelam sie uczyc robic pewne rzeczy lewa.. zeby jej nie obciazac.. jak pisanie na tel czy jedzenie luzka, widelcem..
przed operacja dali mi blokade, ktora miala sie rozejsc i mialo byc dobrze.. (to taki zastrzyk w to miejsce, ktore jest pogrubione) nie powiem bolalo strasznie, reka byla spuchnieta, bylam dobrej nadzieji, ze pomoze. bo ile moze palec bolec.. a to juz promieniowalo do lokcia, doklanie taka sama sytuacja.. oczywiscie blokada nie pomogla, stwierdzili, zrobimy ten zabieg.. bo to raczej nie operacja.. powiedzieli, ze nawet widac, nie bedzie, chociaz to bylo malo wazne..
i zrobili ja pod narkoza.. to bylo kolo 13 sierpnia.. do 15 wrzesnia mialam L4 od 1 sierpnia.. po 15 sierpnia dalej bolalo.. i ten malu "guzek" zrobil sie po operacji, twardszy i wygladalo jakby sciegno mi wychodzili, az do konca dloni od palca.. to poszlam do lekarza bo mi to przeszkadzalo.. powiedzieli jeszcze jedna operacja..{byla w Kedzierzynie-Koźlu} powiedzialam, ze nie.. ordynator szpitala ortopedii powiedzial, ze nie musze jako fryzjerka pracowac, moge na komputerze.. po prostu chamstwo .!
znalazlam dobry szpital w Katowicach.. ale to juz 25 listopad.. pokazalam lekarzowi jak to wyglada, to stwierdzil ze operacja byla zle zrobiona.. a[a jak pokazalam to lekarzowi w kedzierzynie, to odwrocil glowe] lekarz w Katowicach powiedzi [bo od 2 listopada bylam na L4] ze mam 2 grudnia przyjechac i 3 zrobimy operacje.. ja sie uciaszylam, ze tak milo i szybko mnie przyjal[wszystko oczywiscie na kase chorych] operacja byla bardziej skaplikowana bo porobily sie zrosty i ostatnio juz palec byl caly czas zgarbiony. to byla sroda 3 grudnia. wiadomo pare dni bardzo bolalo, nie mogla przez 5 dni spac.. czyli prawie oka nie zmruzylam, reka byla dretwa, spuchnieta i obolala.. w czwartek tydzien pozniej mialam sciagniecie szwow tym razem 3.bo wczesniej mialam dwa.. oczywiscie teraz mi nacinali nizej, na tej wyrazniejszej linii na rece pod palcami.. dzis jest poniedzialek 15 grudnia a palec sie nie prostuje, a ja jestem do 2 stycznia na L4 i nie wiem co mam robic, zalamac sie czy walczyc.. .?



