Witam
Zaczęło się u mnie jakieś 3 miesiące temu od zapalenia gardła, gdzie wyskoczył mi na szyi węzełek, nie duży, mały, miękki, przesuwalny. Wiem, że takie nie są groźne.
Byłem z tym u lekarza, pod kontrolą wszystko.
Jednak przed tym zapaleniem dostałem dziwny kaszel, głęboki, jak robię wydech, taki odgłos jest także, nie wiem, jak to opisać. Kaszel ten miałem 7 lat temu przez kilka miesięcy, miałem wtedy 13 lat, ustapiło samo. 1,5 miesiąca temu miałem robione rtg klatki, wyszło ok, teraz niedawno znów sobie zrobiłem, bez zmian.
Od 2 miesięcy leczę się na pokrzywkę przewlekłą, bąble zniknęły, został sam świąd, i właśnie jak to jest? Czy w ziarnicy występuje tylko świąd? Czy są jeszcze takie plamy, jakie zostawia pokrzywa?
Wmówiłem sobie ziarnice...
Najbardziej niepokojącym mnie objawem jest jednak mój lewy obojczyk. Otóż wygląda to tak, jak stoję w normalnej pozycji, lub siedzę, obojczyk ok, dół obojczykowy też ok, żadnych guzków itp.
Natomiast jeśli złączę łopatki w tyle, z lewej stronie wyskakuje takie miękkie zgrubienie, nie wiem jak to nazwać, przez cały obojczyk, ni to kulka, nie fasolka. Z prawej strony też coś wyczuwam, ale jest to o wiele mniejsze.
Czy może to być węzeł? Czy coś innego? Zaznaczam, nie widać tego gołym okiem nawet jak złączę te łopatki, tylko jest to wyczuwalne.
Miesiąc temu miałem także robione badania krwi CRP + rozmaz, bo męczyłem lekarza o te węzły, wyniki wyszły znakomite.
Jeszcze na co zwracam uwagę, to jak wezmę wdech, nacisnę mostek, kłujący ból wystąpi w tym miejscu
Wpadam już w hipochondrie, wkręcam sobie coraz bardziej jakieś rzeczy :/ Być może mogę mieć coś z nerwicy, bo kiedyś lekarze zaznaczyli, że mogę ją mieć.
Z rok temu miałem mocne nerwobóle, znaczy się kołatanie serca i nagły ból w klatce, bywało tak, że położyło mnie na ziemię. Od tego czasu do teraz drgają mi ręce, czasami czuję jakby mi coś wewnątrz skakało.
Innych objawów nie mam, mierze codziennie temp. wieczorem 36,2 - 36,5, potów nocnych żadnych, uprawiam sport, który musiałem ograniczyć, ze względu na pokrzywkę, bo każde spocenie do swędzenia prowadziło.
Podsumowując węzły się nie powiększają, kaszel raz jest, raz go nie ma. Np. ostatnio jak spaliłem 3 papierosy to kaszel miałem przez 4 dni, dzisiaj wogule. Paliłem przez 5 miesięcy, w październiku rzuciłem, nie wiem, czy to ma coś wspólnego z tym...
Martwię się, że to nowotwór, chłoniak :/
Dziękuje z góry za odpowiedzi i życzę dużo zdrowia.



