Witajcie, może zacznę od początku: mam niedoczynność tarczycy (TSH uregulowane tabl.), grupę krwi ARh- i miesiączkowałam jak dotychczas jak się organizmowi spodobało, co 2, 3 miesiące no i zaliczyłam "wpadkę". Jest to moja druga ciąża - pierwsza była z inseminacji z powodu braku jajeczkowania stąd też potem nie zabezpieczałam się. Z powodu ostatniej miesiączki, która wystąpiła 19.06.09 nie podejrzewałam że mogę być w ciąży gdyż wg jej częstotliwości powinnam ją dostać w sierpniu, wrześniu, ale... pod koniec sierpnia na wakacjach pojawiły się u mnie koszmarne nudności.. i już wiedziałam co to oznacza. 10.09.09 miałam zrobione usg, z którego wyszło że zaszłam prawdopodobnie w ciążę w lipcu i to też potwierdziło się na usg zrobionym w 14 t.c. Wczoraj (22 t.c.) byłam na kolejnym i lekarz wspomniał, że dziecko jest troszkę malutkie i obawia się o jego wzrost, może źle napisałam prawidłowość wzrostu:
BPD - 50mm
HC - 183 mm
AC - 151 mm
FL - 21 mm
FG - ok. 384 g. (wg Hadlocka)
i powiedział, że będę musiała za ok. 5 tyg. przyjść na usg i sprawdzić czy dziecko prawidłowo rośnie.
Fakt faktem mam kiepskie wyniki i nie tyję mimo, że jem, jak na początku ciąży schudłam prawie 7 kg tak do tej pory zostało. Odrzuciło mnie od tłustego i smażonego więc mięso odpada, szczególnie kotlety, ryby smażone.
Proszę odpowiedzieć mi czy dziecko faktycznie jest malutkie, czy może być to spowodowane brakiem przyrostu mojej wagi, może powinnam wprowadzić jakąś szczególną dietę, nie wiem bardziej np. kaloryczną, żeby dzidziuś lepiej rósł i rozwijał się?





