Witam
podczas ostatniego cyklu mojej chemii, został źle wkłuty wenflon, co jest powodem wylania się czerwonej chemii chyba jest to "antracyt" do prawego nadgarstka. minął miesiąc od zajścia a ręka jest bardzo opuchnięta, bolą strasznie stawy tej dłoni nadgarstkowy jak i palce. na górnej części dłoni pojawiło sią bomble które pękły wylała się z nich chyba ropa, teraz bomble już nie powstają ale miejsca w którym one były są bolesne i brązowawe, smaruje to maścią którą przepisał mi chirurg maść nazywa się "argosulfan" nie bardzo widzę jakiekolwiek efekty poprawy. do tego wszystkiego doszło to że ręka ma ograniczone ruchy, nie ma możliwości uchwycić nią kierownice w samochodzie, pisanie nią jest niemożliwe, kiedy próbuje zamknąć dłoń zrobić "pięść" jest to nie tyle bolesne co czuje jak by mi się ścięgna zastygły, skróciły i dosłownie nie da się zgiąć palców.
Proszę o pomoc czy ktoś już takie coś przeszedł, ile to może jeszcze potrwać, oraz w przypadku kiedy ewidentnie jest to nie dopatrzenie pielęgniarki na jaki i gdzie odszkodowanie moge liczyć, moje wizyty u chirurga i pięniądze wydane na lekartswa, maści bandaże, w ciągu miesiąca to 700zł wiem ze pieniądze nie mają znaczenia w takich sytuacjach liczy się zdrowie no ale sam chirurg nie jest w stanie mi określić jak długo to potrwa, słowa chirurga brzmią tak " nie pozostaje nam czekać i obserwować tą rękę oraz jak zachowuję się rany, chronić przed zakażeniem, żeby nie wdała się martwica, ale nie jestem w stanie panu (czyli mi) określić jak to będzie ponieważ nie miałem takie przypadku jeszcze u siebie"
Proszę o jakiekolwiek informacje jeśłi ktoś zna taki przypadek....




