Witam wszystkich,
szukam pomocy ponieważ mam pewne problemy z gardłem. Otoz w kwietniu wziałęm 3 antybiotyki na gardło (Augmentin, 2 nie pamiętam i na końcu Zinnat). Jak twerdziła lekarka cos tam paskudnego złapałem, ale moją sugestie żeby zrobić wymaz krótko mówiąc zbyła milczeniem. W zasadzie gardło wróciło do normy aż do ubiegłego tygodnia. Wtedy znowu się zaczęło i tym razem poszedłem do innego lekarza (też 1 kontaktu). Zrobiłem wymaz a w oczekiwaniu na niego bardzo się męczyłem (pomagał Ibuprom zatoki).
Wynik wymazu:
w gardle streptococcus b-hemolityczny gr C i obfity wzrost grzybów drożdzopodobnych. Antybiogram wskazuje że jestem wrażiwy na prawie wszystko (wyjątek to Kotrmoksazol)
w nosogardzieleli "tylko grzybki, które jak twierdzi lekarz są wynikiem poprzedniej antybiotykoterapi (brałem Lakcid).
Lekarz trochę mnie przeraził bo 1 co zrobił to powiedział, że niedobrze niedobrze po czym zadzwonił do znajomych z mikrobiologii. Po konsultacji zalecił na paciorka: Ospen (3x1) a na grzybki Ketokonazol (1 dziennie).
Przeszukując to forum stwierdziłem, że to raczej laryngolog powinien się tym zająć. Czy taka kuracja (2 tygodnie) dobrze rokuje?




