Witam!
Piszę na tym boardzie, bo nie wiem co mi jest, więc ciężko sprecyzować czy to sprawa dla ortopedy czy kardiochirurga.
Kilka lat temu wracałem ze szkoły i podczas drogi (spokojny spacer) złapał mnie mocny ból w łydce. Nagły, przeszywający, nie mogłem iść, musiałem stawać, chwilkę czekać, iść 20-30 metrów (kulejąc) i znów stawać. Jeśli miałbym porównać uczucie do jakiegoś mi znanego, to był to prawie taki sam ból, jaki ma się po intensywnym treningu (tzw. zakwasy).
Poszedłem do lekarza, nic nie wykryto, badania krwi, nic, ortopeda, nic, kardiochirurg nic, dostałem zastrzyki na rozrzedzanie krwi, ale nie czułem się po nich dobrze, i one nie pomogły. Czekam kolejne miesiące na wizytę u lekarza a od trzech lat nie jestem w stanie biegać.
Łydka nadal boli, nie dam rady biegać, na rowerze mogę jeździć (wciskając pedał piętą, nie stopą), z chodzeniem się polepszyło, ale przy szybkim chodzie łydka od razu boli.
Co to jest i co robić?
Mam 22 lata, nigdy nie paliłem, nie piję, prowadzę raczej siedzący tryb życia, ale staram się ruszać. Nie mam nadwagi, na nic nie choruję.



