witam. moj kolega ok. 1,5roku temu zachorował na schizofremie.jezeli to istotne spowodowana byla amfetamina.jedyny objaw choroby to omamy sluchowe-jakies glosy.
leczenie wyglada w ten sposob ze bierze jakies psycholce najpierw tisercin teraz zontax czy jakos tak...
ale problem polega na tym że ze szczuplego energicznego pomyslowego czlowieka zmienil sie w sumo za przeproszeniem ktory ledwo chodzi.tryb zycia to spanie kawa spanie tv spanie kawa...i tak bez konca.chęć do życia nim jest ale zycia nie ma. te leki wyciagaja z niego zycie nie sama choroba.
Czy tak wygląda życie kazdego chorego na schizofremie? przeciez tak sie nie da zyc na dluzsza mete.. czy lekarz może dołożyć do lekow na schizofrenie jakies inne leki na ODMULENIE, CHĘĆ DO ŻYCIA COKOLWIEK?
co to są leki II generacji i czy te ktore wymienilem naleza do nich?(bo komus tam w rodzinie pomogly te z 2giej gen.-podobno niektorzy lekarze lubia karmic nieskutecznymi lekami).
co moge mu doradzić itp...? prosze o odp. bede wdzieczny za kazda wypowiedz i wskazowke bo napewno kazda okaze sie cenna.
dziekuje.



