Cześć!
Nie choruję na schizofrenię, nigdy nie leczyłem się u psychologa/psychiatry. Mam 19 lat, studiuję. Pierwszym mym problemem jest, jak to nazywam, "radio". Ów radio nadaje w mej głowie zazwyczaj w nocy, przed zaśnięciem(które może i trwać do 2 godzin, mimo tego, że jestem śpiący jak cholera) a także i w dzień, lecz to rzadkość. Trudno to opisać. To jak gdyby kilka różnych stacji radiowych puszczanych jednocześnie z tego samego głośnika, których nie potrafię "przekrzyczeć" myślami. Głosy, krzyki, śpiewy, hałasy, trzaski, a wszystko trwające maksymalnie po kilka sekund, z różnym natężeniem i głośnością. Bywa, że ustaje, jednak raczej, dzięki Bogu zasypiam, lub zagłuszam to muzyką.
Sprawa druga, głosy i krzyki. Dobrze pamiętam niedawny incydent, sprzed kilku dni. Około godziny drugiej, gdy tylko zgasiłem światło i ułozyłem się do snu, usłyszałem głośny krzyk. Zdałem sobie jednak sprawę, że pochodził ze mnie, z mojej głowy. Być może wyobraźnia płata mi filgle. I hope so.
Za dnia, wykluczając jednocześnie zmęczony umysł, który wyrzuca z siebie nadmiar informacji, czasem słyszę głos/y, choć do końca nie wiem, czy nie są to czasem myśli, nad którymi nie mam kontroli. Niestety, nie potrafię sobie przypomnieć o czym mówią, lecz wiem, że po chwili odzyskuję świadomość i wracam do rzeczywistości.
Najbardziej boli mnie jednak chaos w mojej głowie. Bywa, że nie w ogóle nie rozumiem swoich myśli, to czysty bełkot, niezrozumiałe słowa, albo 5 zdań i wątków naraz.
Czasem wpadam w depresję. Trwa ona raz miesiąc, raz kilka. Nie ma mnie wtedy dla świata, wychodzę z domu jedynie z konieczności. Ale to inny temat. Jeszcze jedno - niedawno, gdy kolejny raz nie umiałem zasnąć, otworzyłem oczy i wpatrywałem się w sufit. W pokoju panowała absolutna ciemność(rolety okienne), po chwili przewróciłem się na bok. Nadal leżąc z otwartymi oczyma zacząłem widzieć jakiś kształty na ścianie(30 cm ode mnie), które po chwili przybrały kształt węża, który wpełza mi na ramię. Zamykałem oczy, otwierałem je znów, lecz on był tam nadal. Zamknąłem więc oczy i obróciłem się na drugi bok, po raz kolejny mówiąc sobie: "spokojnie, to tylko wyobraźnia".
Nie jestem pewien czy dobrz opisałem to wszystko, czy czegoś nie pominąłem, ale przyczyn tego wszystkiego doszukuję się w mej słabej pamięci. Przedstawię to w taki sposób:
- nie pamiętam swojego dzieciństwa, młodości, ani też ostatnich kilku miesięcy. znam to wszystko jedynie z opowiadań,albo bardzo silnie emocjonlanie nakreślonych sytuacji;
- ucząc się do egzaminów zapamiętuje niewiele, jednak widząc pojęcia na egzaminie potrafię wydedukować właściwą odpowiedź;
- czytając książki, po tygodniu nie potrafię nakreślić przebiegu akcji, ani też imion głównych bohaterów;
Ogólnie jest ciężko, jeśli mogę tak powiedzieć. Czy istnieją w ogóle jakieś leki na usprawnienie pracy mózgu w kwestii pamięci?
Sam nie wiem co o tym myśleć. Jakieś pytania / diagnozy ?
Pozdrawiam



