Witam. Mam problem, otóż wczoraj wieczorem, grając w piłkę nożna doznałem kontuzji. Zaznaczę, iż korzystam ze stabilizatorów (plastikowych) na staw skokowy, gdyż gram w siatkówkę i często zdarzają mi się skręcenia. Normalnie myślę, iż kostkę miałbym od razu skręconą, lecz poprzez stabilizator, cała siła nacisku poszła na kolano. Poczułem dosłownie, jak kolano wychyla mi się w prawą stronę, lecz wskoczyło na swoje miejsce. Na początku kolano tylko trochę mnie bolało, lecz dałem rade chodzić (kuśtykając). Próbowałem nawet rozruszać trochę ową nogę, lecz doszedłem do wniosku, iż nie ma sensu dalsza gra i wróciłem do domu. Będąc w domu, zrobiłem sobie okład z altacetu i maści rozgrzewającej (który zawsze stosuję na skręcenia kostki). Nogi starałem się nie przeciążać i zostałem w domu (jedyne, gdy wychodziłem, to odebrać rodziców z urodzin, ale była to jazda samochodem). Wieczorem, przed pójściem spać założyłem świeży okład - kolano było trochę napuchnięte - i poszedłem spać. Gdy wstałem, nie było już tak radośnie. Noga dosyć bardzo mi napuchła, nie mogę na niej stawać, gdyż towarzyszy temu ból. To samo, przy zginaniu - gdy próbuję zginać kolano, czuję, jakby coś blokowało mi staw. Na chwilę obecną założyłem opaskę uciskową i zastanawiam się, czy udać się do poradni chirurgicznej. Niezbyt jest mi to na rękę, gdyż obawiam się, że wizyta skończy się gipsem, a jest mi to bardzo nie na rękę.
Czy wizyta będzie konieczna? I czy musi się ona skończyć gipsem? Może jest inne wyjście? Proszę o szybką odpowiedź i pozdrawiam.



