Witam!
Piszę, ponieważ mam dość spory problem, a dotyczy on mojej mamy. Otóż od już dłuższego czasu zachowuje się bardzo niepokojąco. Próbowałam się czegoś doszukać i jej zachowanie idealnie pasuje mi do definicji urojeń ksobnych. Ciągle mówi o tym, że ludzie się na nią krzywo patrzą, coś o niej wiedzą, wszędzie gdziekolwiek by nie była. Uważa, że ja, tata, babcia, a nawet jakieś dalekie ciocie – wszyscy przeciw niej spiskujemy, wiemy coś, a nie chcemy jej powiedzieć. Uważa, że przez internet jest podglądana, dopytuje się o wszystko co robię w sieci, przeszukuje mój komputer. Ostatnio nawet zadzwoniła do telewizji żeby się spytać, dlaczego wszystkie programy są o niej. Zwolniła się już nawet z pracy, bo twierdziła, że nie może dłużej znieść tej chorej atmosfery. Ciągle tylko leży, śpi (za dnia, bo noce często ma bezsenne) albo siedzi i tępo się wpatruje w jeden punkt, ciągle rozmyśla, ma skrzywioną minę, zupełnie bez chęci do życia i pali papierosy – jednego za drugi. Czasem ma jakiś atak i wtedy godzinami na nas w domu krzyczy, że coś wiemy, a nie chcemy jej powiedzieć. Raz mówiła nawet coś o samobójstwie, często mówi, że nie zniesie dłużej tego, że nie chcemy jej powiedzieć, że gdzieś wyjedzie... Schudła, zaniedbała się, wygląda bardzo mizernie. Czasami wydaje się, że jest trochę lepiej, ale zawsze potem wraca jakiś kryzys i znowu się wszystko zaczyna. Próbujemy ją przekonać na wszystkie możliwe sposoby, że jest w błędzie, ale ona w ogóle na nie wierzy zarówno w to, że nikt jej nic nie robi jak i w to, że jest chora. Uważam, że niezbędna jest wizyta u psychiatry. Tylko jak taką osobę przekonać, kiedy nic do niej nie dociera? Jak powinniśmy postępować żeby nie pogorszyć jej stanu? Czy to urojenia ksobne, czy może coś innego? Jak wygląda leczenie? Prozę o wszelkie możliwe odpowiedzi i porady. Z góry dziękuję. Pozdrawiam.



