Witam wszystkich,
chciałbym opisać swój przypadek i prosić o pomoc.
Zacznę od początku.
Okres gimnazjum był dla mnie niezwykle ciężki, jestem przekonany, że cierpiałem wtedy przez 3 lata na depresję. I nie był to zwykły, krótkotrwały dołek emocjonalny. Nie leczyłem się, nie chciałem się nikomu przyznać, co przeżywałem. Z czasem dały się we znaki: bezsenność, stany lękowe, bóle brzucha. Być może ten okres przyczynił się do stanów, które doświadczam obecnie.
Potem nadeszły czasy licealne. Tutaj czułem się o wiele lepiej, tak naprawdę nie odczuwałem większego stresu. Zaklimatyzowałem się w nowej szkole, zaprzyjaźniłem z ludźmi z klasy. Muszę przyznać, że nawet lubiłem tam przebywać.
To, co nurtuje mnie już od dłuższego czasu to stany, podczas których mam wrażenie, że wszyscy dookoła są aktorami a ja głównym bohaterem "reality-show". Jeśli ktoś oglądał film "Truman Show" to ja dokładnie czuję się jak Truman. Bardzo często doświadczam na sobie spojrzeń innych ludzi. Wydaję mi się, że mam manię prześladowczą. Trudno mi nabrać zaufania do ludzi, bo wydaje mi się, że te osoby mnie wykorzystują, robią to, co karze im reżyser tego show, w którym występuję. Często przebywając sam w pokoju mam wrażenie, że w ścianach zainstalowane są kamery. Latająca mucha jest dla mnie obiektem, w którym zainstalowana jest kamera. Coraz częściej spostrzegam, że wszystkie sytuacje, których doświadczyłem nie są przypadkowe. Zdaję sobie sprawę, że brzmi to bardzo zabawnie, ja jednak jestem zaniepokojony swoim zachowaniem. Z jednej strony wiem, że te wszystkie moje "schizy" są absurdalne, z drugiej jednak nie potrafię się ich pozbyć. Bywają okresy, w których te moje przywidzenia są nasilone, lecz bywają też takie, w których funkcjonuję zupełnie normalnie, bez żadnych abstrakcyjnych myśli.
Proszę o radę.
Czy powinienem udać się do psychologa ?
A może takie stany przeżywa każdy z nas ?
Jakie konsekwencje mogą wyniknąć jak udam się do lekarza ?
Pozdrawiam



