Witam
Zaczne moze od tego, ze obecnie mieszkamy na Islandii a wiedza tutejszych lekarzy pozostawia wiele do zyczenia. Od 6 mc biegam po lekarzach z moim 2 letnim synkiem poniewaz bez przerwy kaszle( w osluchu wszystko dobrze), raz slabiej raz mocniej ale nie ma dnia przerwy. Kaszel zazwyczaj suchy.Podawalam mu Drosetux, Herbapect oraz Oscillococcinum ale nic to nie pomaga. Gdy mial jakies 18 mc zaczal nam bardzo (zapalenie oskrzeli, pluc, zapalenie ucha)chorowac glownie na gorne drogi oddechowe, od jakiegos czasu nic sie nie dzieje poza strasznym kaszlem.
Po wielu prosbach wywalczylam wizyte u alergologa. Maly mial zrobione( w srode) testy na jaja, mleko, kurz, siersc kota i psa oraz na trawy wszystkie wyniki byly negatywne. Lekarz ktory go badal przy osluchiwaniu scisnal malemu klatke piersiowa i twierdzil, ze slyszy ze moj synek ma astme. Przepisal mu Flixotide 125 po 2 wdechy 2 razy na dobe oraz Ventolin 100 do 4-6 wdechow (my dajemy 1 psikniecie 2 razy dziennie)2 razy na dobe( w zaleznosci od stanu zdrowia dziecka). Dodam, ze Arturek jak biega nie meczy sie(a jest bardzo aktywnym dzieckiem) jedynie strasznie kaszle w nocy oraz nad ranem. Po tych lekach fakt maly nie kaszle w nocy ale nadal zezi mu w klatce, kaszle. Wydawalo mi sie, ze po podaniu tych lekow moje dziecko powinno przestac kaszlec...szczegolnie po Ventolin poniewaz dziala po 5 min a on nawet po tym kaszle....
Moje pytanko...czy to normalne i nie powinnam sie martwic czy tez pojsc z nim na jakies dodatkowe badania(jezeli tak to na jakie)



