Od około dwóch tygodni moja mama zmaga się z okropną, swędzącą wysypką. Krosty są duże i czerwone, poczatkowo przypominały pokrzywkę (stwierdzam tak po objerzeniu zdjęć znalezionych w Internecie a po tym w sumie trudno cokolwiek stwierdzic). Początkowo od kilkunastu do kilkudziesięciu krost pojawiło się na jej plecach i klatce piersiowej. Była osłabiona. Udała się do lekarza który stwierdził, że trudno stwierdzić co jej dolega i dał zastrzyk mający stwierdzić czy to uczulenie czy choroba zakaźna. Wysypka nie zeszła a mama pod wieczór poczuła, że drętwieją jej ręcę. Zmierzyła ciśnienie i mała około 70/40. Następnego dnia, w niedzielę, mama ponownie udała się do lekarza. Dyżurujący lekarz stwierdził, że to mimo wszystko to z pewnością wysypka i mama dostała kolejne dwa zastrzyki. Wieczorem sytuacja z ciśnieniem powtórzyła się. Następnego dnia udała się do dermatologa gdzie dowiedziała się, że to ospa. Miała przyjmować tabletki CALCIUM PANTOTHENICUM JELFA, smarować się maścią MOMODERM i jakąś specjalnie robioną na zamowienie. Po ponad tygoniu przyjmowania leku objawy nie znikały a mama w ogóle nie czuła poprawy. Poszła do kolejnego lekarza który stwierdził, że to nie wysypka, zapisał jej tabletki TELFEXO, kazał dalej smarować się maścią i kazał chodzić na zastrzyki CLEMASTINUM WZF. Minęły trzy dni. Wczoraj wieczorem wysypka się pogłębiła. Tym razem mama ma mnóstwo drobnych krostek na całych plecach, praktycznie całe są czerwone i spore krostki wyskoczyły jej na brzuchu i szyi.
Dodam tylko, że od półtora roku mamy kota i świnkę morską a od połowy listopada psa - yorka. Pies myty jest szamponem o pH7 i z olejkiem norkowym (skład nie jest wypisany).
Nie wiemy na co mama mogłaby być uczulona. nie jadła żadnych cytrusów itp.
Żaden lekarz nie potrafi stwierdzić co tak naprawdę mamie dolega. Będę wdzięczna za wszelkie pomysły. Podejrzewacie co to może być?



