Witam. Mam 18 lat.
W połowie stycznia zauważyłem ,że jedno jądro mam powiększone (nic nie bolało) ..lekarz rodzinny potem urolog i usg które nic nie wykazało ,tylko zwiększenie ilości jakiegoś płynu w jednym z jąder. Ja natomiast wyczuwałem taką jakby kropkę obok nasieniowodu.Pan lekarz stwierdził ,że to pewnie mała torbiel niczemu nie zagrażająca. Ok zostawiłem temat.
Minęło 1.5 miesiąca wielkość jądra pozostała bez zmian natomiast ta kropka już nie jest małą kropką. Niestety dopiero dziś miałem możliwość pójścia do urologa ponownie. Lekarz badał i powiedział ,że to pewnie torbiel i że jak chce mogę poddać się zabiegu biopsji ,żeby to usunąć. Generalnie nie przejmowałbym się tym tak bardzo,ale są jeszcze inne czynniki. Mam powiększone węzły chłonne na szyi ,w pachwinach i (nie wiem jak to określić) na klatce z każdej strony z boku takie jakby sznurki długie.Bolą mnie przy mocnym wyprostowaniu plecy (część tak niżej pomiędzy prostownikami, w każdym razie to nie mięsień) Dodam ,że nigdy nie miałem problemu z węzłami. Urolog powiedział ,że węzłów nie bada ,ale jeśli chodzi o zmiany nowotworowe jądra to nie dotyczą one węzłów. Mam przyjść jak zauważę jakieś zmiany.
Trochę mnie to zdziwiło bo do tej pory myślałem ,że węzły są najbardziej narażone na przerzut.Pomyślałem ,że jakiś niekompetentny ten lekarz. Niedawno dowiedziałem się ,że chorowałem na wnętrostwo.
Nie wiem co w tej sytuacji robić. (powiedział ,że badanie usg nie nie wykazalo to ok , tyle że to badanie robiłem ponad miesiąc
temu .)
1. JAK TO JEST DO KOŃCA Z TYMI WĘZŁAMI?
2. Robić usg i do innego urologa (który powie to samo co poprzedni?)czy do onkologa mam gnać ? Bo już sam nie wiem ,a nie chciałbym czekać na jakieś zmiany.
dziękuję za pomoc (jeśli ktoś uzna te pytania za trywialne to przepraszam)




