no właśnie ja se poczytałam o tym nacięciu krocza i przyznaję się wystraszyłam się....sporo osób skarżyło się, że nie bardzo się goi, że boli nie można siadać i różne tam inne niewygody z tym związane, ale jak to ma pomóc przy porodzie i ułatwić.....teraz to już chyba nie będę się tak tego bała, nakręciłam się, natrzęsłam się portkami, a wy mnie odkręciliście;) chciałabym mieć tylko w miarę lekki i bezstresowy poród jak każda;)
rosa wspomniałaś coś o obecności męża. niby jest moda na porody rodzinne i dużo osób je chwali, ale ja nie zmuszam męża do tego, dałam mu czas do zastanowienia się, bo poród dla ojca dziecka też jest stresujący i facet czasem nie zdaje egzaminu. Nie mówię że z moim tak będzie, no ale krew, cierpienie kobiety, to co innego niż rozcięty palec, jak będzie chciał, to zdecydujemy się ,ale jak nie to nie będę na siłę namawiać, nie chcę by on czuł się zmuszony stresowany bo moda czy coś......wiele jest też facetów co żałują że zdecydowali się na poród rodzinny, a są tak samo dobrymi ojcami jak pozostali...a czasem facet to może bardziej przeszkadzać przy porodzie niż pomagać





