Witam wszystkich !
Od roku jeżdżę ostro na Bmxie. Nigdy nie mialem zadnych problemow ze stawami, bolem kości, jednak ok. tydzien temu wybrałem się na rower jak to zwykle czynie. Przy jednym skoku (nie byla to duza wysokość) najprawdopodobniej źle zamortyzowałem lądując i zaczął mnie potwornie boleć nadgarstek. Wróciłem do domu, bol się nie nasilał. Na drugi dzień chciałem wyjść na rower, jednak ból w nadgarstku był tak duży, że nie mogłem wykonać najprostszego tricku. Postanowilem zrobić dwa dni przerwy. Po dwóch dniach przez pierwsze 2 minuty wszystko wydawało się być ok, jednak po kolejnym skoku bol wrócił i doszło do tego, ze nie mogłem utrzymać butelki wody w lewej ręcę. W tej chwili ból odczuwam przy wykonywaniu zwykłych czynności domowych. Kiedy jestem na rowerze mogę zapomnieć o jakichkolwiek trickach. Chciałbym się dowiedzieć, czy mam problem z jakimś stawem czy jest to coś "związanego" z kością. Stosowałem wiele maści jednak nic one nie pomagaly. Dodaję fotografię z zaznaczonym bolącym miejscem na ręce. Z niecierpliwoscia czekam na odpowiedz. Pozdrawiam



