Witam, trochę bałem się pisać tego posta ale naprawdę nie wiem co robić... Od jakiegoś roku strasznie boje się szkoły... boje się wyjść z domu, iść do sklepu, boje się patrzeć ludziom w oczy... nie daje już sobie z tym rady i nie mam pojęcia czemu tak jest... zawsze gdy myślę o pójściu do szkoły ogarnia mnie strach, boje się tam iść, trzęsę się, robię wszystko by nie wychodzić z domu czy iść do szkoły... ostatnio jeszcze coś dziwnego zaczęło się dziać a zaczęło się to dokładnie 13 lutego przed pójściem do szkoły... od rana się strasznie bałem iść do szkoły, trzęsłem się, dziwnie się czułem ale jakoś poszło, jestem w autobusie i w pewnym momencie zaczyna mi się robić słabo, kręci mi się w głowie i zaczyna mi się zmniejszać obraz, który widzę... zemdlałem, pojechałem karetką do szpitala, zrobili wiele badań i nic nie wyszło... pół dnia tam siedziałem i oni nic nie wykryli... później kilka razy tak mi się działo w autobusie ale gdy wysiadłem i zacząłem głęboko oddychać powoli przechodziło aż przeszło... wczoraj matka chciała żebym poszedł do sklepu, pojechał do babci i poszedł do szkoły prosiła mnie o to ale ja się strasznie bałem i szukałem wymówek... wczoraj wieczorem stało się coś podobnego do tego w autobusie, siedziałem przed komputerem i nagle tak jak by mi ktoś zgniatał głowę zrobiło mi się w niej trochę ciepło ale przeszło (wcześniej miałem już tak kilka razy) po chwili trochę zakręciło mi się w głowie i nic więcej ale po kilku minutach zaczęło mi się robić słabo... ledwo wstałem i doszedłem do pokoju gdzie była mama i się przewróciłem, strasznie słabo mi było i kręciło mi się w głowie i nie mogłem oddychać po chwili zacząłem się strasznie trząść... trwało to kilka minut i przeszło później dalej robiłem to co miałem robić. Kilka tygodni temu byłem u pedagoga w szkole rozmawiałem z nim chwile i powiedział, że to może być nerwica i żebym porozmawiał z psychologiem... Jeszcze nie byłem na rozmowie. Dodam, że mam dopiero 16 lat a strasznie się boje kilku rzeczy czy sytuacji ;/ Proszę pomóżcie mi jakoś bo nie wiem co robić... Nie mogę powtarzać klasy przez nieobecności... Dodam jeszcze, że pod koniec tamtego roku nie mogłem w ogóle spać... kładłem się o 22 i usypiałem nawet o 3 w nocy dopiero... jak się położyłem o 5 rano to też nie mogłem spać jak nie spałem całą noc i się położyłem o 11 rano to też nie mogłem usnąć przez godzinę a byłem strasznie zmęczony i strasznie mi się spać chciało ale się denerwowałem tym, że muszę iść do szkoły ;/ to trwało prawie miesiąc teraz jest lepiej ale nadal mam małe problemy z tym... Do tego kilka miesięcy temu stałem się bardzo nerwowy... nie chcę z nikim rozmawiać, najlepiej bym siedział zamknięty w pokoju i żeby nikt nic ode mnie nie chcial.
Macku mysle ze to sa zeczywiscie objawy nerwicy,ja mialam podobnie w autobusach i roznych miejscach gdzie jest duzo ludzi,walcze z nerwica lekowa.Wiesz dobrze by bylo gdybys powiedzial o wszystkim mamie,nie ukrywal swojego stanu przed nia,a nastepnie musielibyscie poszukac dobrego psychologa.W tym stanie w jakim sie teraz znajdujesz raczej sobie sam nie poradzisz,jak nic nie bedziesz robil to mysle ze te objawy beda wzbudzac w tobie jeszcze wiekszy lek,a nerwice przecierz sie da leczyc!!! nie boj sie Im predzej to zrobisz tym predzej poczujesz ulge, bo tak mysle ze juz piszac to tu na forum zrobiles duzy krok i poczules napewno jakas ulge.Nie martw sie,bedzie dobrze.Pozdrawiam Cie,daj znac co postanowiles!
Nie chce nikomu o tym mówić, wstydzę się... poza tym z matką mam strasznie słaby kontakt a z ojcem jeszcze gorszy... jak jej powiem, że się boje wyjść z domu lub iść do szkoły to prędzej bym się śmiechu od niej spodziewał niż pomocy. Już i tak się śmieje, że się boje burzy, dentysty, być samemu w nocy w domu czy kilku innych rzeczy. Powie mi, że udaje, że jestem leń, że nic nie umiem... Nigdy mi w nic nikt nie wierzył, zawsze było, że udaje żeby nie iść do szkoły... ja nawet boje się wyjść z domu żeby do babci iść, która mieszka obok w bloku... Żeby napisać na forum zastanawiałem się kilka dni, napisałem bo nie chce żyć tak dalej... mamie nie będę mówił ale niedługo powinienem iść do psychologa i jemu chyba wszystko powiem.
Po pierwsze spokojnie, gleboki wdech i wydech... Masz 16 lat zycie przed Tobą, nie zaczynaj odrazu i nie pakuj pieniedzy w psychologi! Z tego co opisujesz ogolnie masz nie lekko w domu, stres bedac z nablizszymi a jednoczesnie tak Ci obcymi bo skoro masz z nimi zn ikomy kontakt mieszkajac pod jednym dachem to juz jakis prowadzi za sobą stres. Po drugie czy w szkole sie cos stalo?Mialo jakies wyderzanie gdzie Ci umknelo z pamieci a jednak po zastanowieniu znajdziesz jakas sytuacje w szkole gdzie byles zestresowany, wystraszony? To tez ma swoj wpływ na Twoj stan. Masz bliską osobe, kolege przyjaciela gdzie mogl bys powiedziec co Cie boli i dręczy z tymi atakami lęku? Nerwica lękowa czy nerwica natrestw lezy w naszej psychice, to tak jakbys usiadl patrzyl sie w lutro wmawiajac sobie " zaraz bede plakał, zaraz bede płakał.." kilka razy az wkoncu zaczniesz płakac, czyli autosugestia. To samo z ataki, pierwszy raz kiedy zemdlałes w autobusie czy gdzies w innymi miejscu juz w glowie sobie "zakodowales" te miejsca i nieswiadomie mysl o autobusie czy innym miejscu Ci sie kojarzy z jednym i juz atak gotowy. Pracuj nad soba albo Ty masz wygrac albo nerwica i pokoj bez klamek. Ja Ci proponuje sie wyzalic komus na zywo, przyjacielowi koledze zaufanemu to jest najlepsza i gratis terapia jaka moze byc. Powinienes miec taka bliska osobe, psycholog jak juz to juz dla tych z aawansowaną nerwicą albo zamoznych!Zdązysz sie nachodzic po lekarzach jak bedziesz mial 80 lat poki co jestes zdrow jak ryba tylko walcz z soba, ewentualnie kup sobie nerwosol, pij magnez + b6, i jedz duzo zielonych warzyw i owocow one obnizaja cos tam w organiznie jakis poziom co powokuje szybsze zdenerwowanie sie.
P.S. Nie wolno si wstydzic powiedziec komus " sluchaj mam problem taki i owaki..." bład popelnia ten co sie zamyka w 4 scianach i mysli ze sam problem sie rozwiąze. To zaden wstyd miec słabosci kazdy je ma.Glowa do gory!
Macku Iska napisala ci wiele cennych sugesti,ale zdecydowac co z tym zrobic musisz sam.jezeli naprawde myslisz ze mama ci nie pomoze a sam nie potrafisz sie wyzwolic z tych objawow to szukaj pomocy u psychologa(moze byc z przychodni,nie musisz od razu wywalac grubych pieniendzy)Wazne jest aby ktos uswiadomil Ci skat sie biora u ciebie te objawy i jaki konflikt sie w tobie toczy.Bo tak naprawdy objawy nerwicy to jest wolanie o pomoc!!! Jak juz zrozumiesz skat sie to u Ciebie bierze,latwiej Ci bedzie z tym walczyc! Nawet nie wiesz jak ja Cie dobrze rozumiem,moja nerwica zaczela sie w bardzo podobny sposob,od tego dnia kiedy wystapil pierwszy atak silnego leku przestalam wychodzic z domu,nie moglam tez w nim pozostac sama,to byl koszmar. Pomogla mi Psychoterapia.Dzisiaj jest inaczej,duzo pracy w to wlorzylam ale sie oplacalo,Tobie tez sie uda,jestes mlody,tylko niech ktos Ci uswiadomi skad to sie u Ciebie wzielo.Trzymam za ciebie mocno,odezwij sie co postanowiles.Pozdrawiam!
Nie wierze w to Macku ze nie masz nikogo,moze Babcia albo jakas sasiadka,rozejzyj sie napewno jest ktos taki! Musisz poprostu zebrac wszystkie sily i sam szukac pomocy,bo nikt w domu cie nie znajdzie.Zacznij cos robic,idz do psychologa,albo chociaz do lekarza rodzinnego,a ruszysz z miejsca,wiem ze to jest trudne,ale nie mozesz tylko siedziec z daleka od ludzi i uzalac sie nad soba bo bedzie coraz gorzej.Jestes mlody,walcz o siebie! jak juz pisalam pierwszy krok juz zrobiles,teraz pora na nastepne.wierze w Ciebie!!!
witam,czytajac twoj problem to jest na 100%nerwica,a jescze do etgo widze ze strasznie sie boisz jezdzic autobusem i wogole wychodzic z domu,wiem bo sama tak mialam na poczatku tej choroby siedziałam 3miesiace w domu zuciłam szkołe bałam sie ludzi,musisz sie przełamac,wychodzic miec kontakt z ludzmi,gdy czujesz ze jest cos nie tak to postaraj sie zajac czyms lub oddychac głeboko,a pozatym koniecznie idz do psychologa skieruje cie na terapie i bedzie dobrze nie łam sie bo nie jestes sam z tym problemem jak cos to pisz pomoge pozdrawiam i pamietaj zyj obtymistycznie!!!:>
Jeżeli miałbym komuś powiedzieć to jest to moja wychowawczyni w szkole... Nie wiem kto zmienił nazwę mojego tematu ale ja się nie boje tylko szkoły...boje się nawet wyjść z domu, spotkać z ludźmi, sam w domu w nocy też się strasznie boje być :( Dzięki wam za wszystkie posty, muszę przemyśleć co robić bo tak się żyć nie da. Na razie pójdę do tego psychologa co mam już termin i wtedy zobaczę.
Maciek odezwij się potem i daj znac co dalej ok?a skoro piszesz że mógłbyś porozmawiac z wychowawczynia to super, myslę że oprócz psychologa mógłbyś i z nią porozmawiać.
Ja się strasznie boje być sam w nocy, burzy też się strasznie boje... jak jest burza i to jeszcze w nocy a ja sam byłem to był koszmar... jak mamie powiedziałem, że się burzy boje i sam być w domu bo jak byłem dużo młodszy to często mnie zostawiała w domu w nocy i byłem sam, to mnie wyśmiała... Spać znowu nie mogę ;/
Ostatnio edytowano 2008-05-07, 23:25 przez Maciek16, łącznie edytowano 1 raz
Nie bede tu oceniac postawe Twojej mamy ale jak cos ja Ci pomoge pzoa tym porozmawiaj niezwłocznie ze swoja wychowaczynią. Nie zwlekaj ona nie ugryzie, wyslucha i pomoze dlaczego? bo to tez czlowiek i wie ze w zyciu to nie tylko hihi i haha