Witam serdecznie.
Mam 22 lata i studiuje. Nie wiem tak dokładnie od czego zacząć bo wydaje mi się, że chciałabym więcej powiedzieć niż zdołam tu teraz opisać zaszła sytuacje. A mianowicie kiedy zaczęłam studia w zeszłym roku byłam znowu szczęśliwą osobą ....
Znowu ? Pewnie ktoś pomyśli z Was. Ponieważ wcześniej tak jak i teraz cele, które wyznaczałam w życiu dawały mi szczęście
pewien okres , aż do czasu gdy po skończeniu technikum uwierzyłam w siebie, mimo że mama mi to wyraźnie odradzała , postanowiłam iść za moim marzeniem . A było nim aby skończyć coś z Informatyką. I tak dzisiaj jestem studentką . Szczęśliwą ale na krótko. Kiedy zaczęłam dorastać zauważyłam, że wszystko by było dobrze gdyby nie te stany , które są dla mnie dziwne a aktualnie bardzo nie niepokojące . Ponieważ zauważyłam, teraz tego skutki. Nie ukrywam, że rodzina miała na mnie duży wpływ tak jak dla każdego. Ale myślę, że nie które z nich a chodzi mi o te negatywne : typu nie wierząca matka w soje dziecko - czyli we mnie i ciągle mnie krytykująca. Uważająca wręcz powiedziałabym za głąba, który nie może w życiu nic zdołać . Ale wracając do studiów zauważyłam że skoro już w wyborze średniej szkoły rodzice mi nakazali wręcz abym skończyła ekonomik ( a juz wtedy wiedziałam że chce iść na informatykę ) to juz ze studiami będzie inaczej i wybrałam i uwierzyłam w siebie . Jestem teraz co prawda z tego dumna lecz, gdyby nie to że napadają mnie stany osamotnienia, nie lubię towarzystwa praktycznie go unikam. Kiedy słyszę głupie teksty na studiach jak dziewczyny będą zaliczać u profesorów i itp . Odraża mnie to i jestem trochę do tych osób krytycznie nastawiona ale nie tylko mnie to drażni w ludziach drażni mnie także ich bezmyślność typu poszedłem na studia bo skończę je i będę dużo zarabiać . Co jest guzik prawdą kończy je ledwo na ściągach . Wiem to a jednak wpływa to tak na mnie że się blokuje do poznawania innych osób jakby nie istnieli ci co tak nie myślą . Za czym poszłam na studia poszłam na kurs prawa jazdy i nie zdałam. Teraz znowu boję się spróbować a powodem jest to że matka wyśmiała mnie że inni zdają za pierwszym razem tylko nie ja ! a to jest guzik prawdą ! Mity krążące w gronie przeważnie 18-stolatek które poszły na prawko. Rodzina przestała się mnie czepiać jak mojej młodszej sąsiadce rodzice kupili auto . itd . Mam też żal że mojej młodszej siostrze potrafili od małego w nią uwierzyć i dzisiaj jest prze szczęśliwą osobą marzenie spełniła - uwielbia jeździć konno. Nie mogę mieć do końca pretensji do mamy też swoje przeszła stratę dziecka z pierwszego małżeństwa i trudne dzieciństwo . Ale wracając jeszcze do mnie oprócz niechęci do znajomości mam też to że nie mogę sprostać wyzwaniom. Boję się że jestem kompletną ofermą . Słyszę od obcych ludzi że jestem zdolna i mnie podziwiają. Mam nasilony także lęk wysokości aż do tego stopnia że nawet na moście który na przykład przechodzi nad torami boję się że się zawali a jeszcze 7 miesięcy tego nie miałam. Dzisiaj pisząc to mam nadzieje że mi coś doradzicie czy choćby wizyt u psychologa bo chyba w to lato zamierzam sie wybrać. Oczywiście wiem nie przedstawiłam tu wszystkiego co mnie gryzie lęki i to co mnie gnębi . Ale jednocześnie tak chcę bliskości i tak się jej boję . Dziękuję z góry za opinię.




