Córka, 21 października na lekcji WF doznała urazy prawej stopy. W ciagu 2 godzin dotarłam z nią na izbę przyjęć w szpitalu. Rozpoznanie: skręcenie w stawie skokowym. Na kostce pojawił się obrzęk wielkości cytryny. Zaczerwienienia nie stwierdzono. Założono jej gips pełny, pod kolano na 3 tygodnie.
Córka do domu wróciła podłamana. Dodam, że jest nastolatką, bardzo ambitną. Nie wyobrażała sobie nie chodzenia do szkoły i zaległości w nauce. zrobiła wywiad, że gips to przeżytek, że nogę należy rozruszać, itp. Po czterech dniach ( w niedzielę )na własne życzenie zdjęła gips i nałożyła stabilizator za 170zł.
I co najgorsze od poniedziałkuchodzi do szkoły, minimalnie podpierając się chorą nogą oraz używając kulę podłokieciwą. Do szkoły przemierza ok. 400m w jedną stronę.
Po powrocie robi okład z zimnej wody skropiony octem oraz smaruje altacetem.
Noga ją nie boli, ale pojawiła się duża opuchlizna na stopie. Ponad to wokól dolnej pięty widać czerwony pasek zaczerwienienia. Może na kostce nie ma takiej "cytryny" jak na początku, ale od kostki aż po palce i spód stopy jest mocno spuchnięte.
Czy to prawidłowość? Co dalej?




