Witam. Mam dość nieprzyjemny problem, ponieważ nie mam ubezpieczenia, mam za to bolesną kontuzję...
Wczoraj byłam na nartach i dość niefortunnie przewróciłam się. Narty powinny się wypiąć, wtedy nie byłoby żadnego problemu, niestety geniusz z wypożyczalni nie uregulował wiązań jak należy i... W każdym razie, upadek był raczej delikatny, przy małej prędkości, ale pech chciał, że te niewypięte narty splątały mi nogi i ...trach. Usłyszałam jakieś "chrupnięcie" w lewym kolanie i poczułam przeraźliwy ból, nie mogłam się ruszyć przez dobą chwilę. Kiedy zwlokłam się już ze stoku, usiadłam i obłożyłam kolano śniegiem. Po ok.30 min chciałam znów spróbować wskoczyć na stok, niestety gdy wstałam, ból zweryfikował moje nastawienie:/. Spacerowałam, delikatnie obciążając lewą nogę, nie mogłam jej ani wyprostować, ani do końca zgiąć. Na noc nasmarowałam kolano niemiecką maścią "Vetren gel" i - z braku stabilizatora - ustabilizowałam kolano bandażem elastycznym.
Mam wrażenie, że po bokach kolana są "luzy", tak jak u zwichrowanej barbie :), to samo odczucie mam również gdy próbuję nogę wyprostować lub mocniej zgiąć. Wydaje mi się, że coś wyskoczyło i nie chce wskoczyć na miejsce... Nie boli przy dotyku, jedynie gdy mocniej stąpnę tą nogą. Dziś (czyli po niecałej dobie od upadku) kolano jest lekko spuchnięte, ból-bez zmian.
Kiedy bezwzględnie będę musiała zgłosić się do lekarza? Czy są jakieś symptomy, które powiedzą mi, że "nie jest dobrze"? Jak długo mogę czekać na "samonaprawę" mojego kolana i po jakim czasie powinnam iść do specjalisty? To są pytania dla mnie baaardzo istotne, ponieważ tak jak napisałam wyżej , nie mam ubezpieczenia i zwyczajnie nie stać mnie na leczenie (tym bardziej, że jestem w Niemczech!). Formalności związane z ubezpiecznieniem bardzo się przeciągają, niewykluczone, że niedługo mogę je mieć ale póki co wolałabym uniknąć zadłużenia w niemieckiej Krankenkasse...
Bardzo proszę o odpowiedź!




