otóż chciałbym się tutaj podzielić swoim obrażeniem.
Piatek 16.01.2009
Będąc na łyżwach , łapiąc równowage przed wywrotką na plecy tak dziwnie upadłem że prawa stopa mocno się podgieła, i upadając poczulem straszliwy ból powiedzmy od kostki do połowy łydki, tak mocno bolało ze byłem pewien ze mam tak złamaną nogę ze jak zdejmę łyżwę to mi sie noga w połowie piszceli zegnie jak w kolanie.
Cóz zdjałem łyżwy załozyłem buty ale ból nadal rwał, nie mogłem stapać na stope.
Przyjechała pomoc, zajechałem autem do domu, gdzie przebralem spodnie na dresowe, i trzymałem stope w misce z zminą wodą co o dziwo uśmierzyło ból.
Jednakże z obawy o zdrowie zwazając iż kostka z prawej strony puchnie dosyć mocno ( z lewej mniej) postanowiłem pojechac do szpitala na izbe przyjeć, gdzie podotykano kostke zrobiono 4 zdjecia kostki-stawu skokowego i wróciłem do lekarza z izby który wspólnie z innymi zadeklarował iż mam na szczęście TYLKO skręcenie kostki 2 stopna z rozewrwaniem torebki stawowe, po czym zapakowano mnie w szyne na niby 10 dni. przepisując zebym sobie do brzucha wbijał dziennie 1 zastrzyk clexane prezez 10 dni. dostałem tez przepisane tabletki Dexak, mające uśmierzyć ból.
- Kod: Zaznacz cały
[url=http://imageshack.us][img=http://img140.imageshack.us/img140/5392/16012009aqh9.jpg][/url]
[url=http://g.imageshack.us/img140/16012009aqh9.jpg/1/][img=http://img140.imageshack.us/img140/16012009aqh9.jpg/1/w2500.png][/url]
mineły powiedzmy 3 dni.....
Poniedziałek 19.01.2009
udalem się prywatnie do pobliskie kliniki ortopedycznej, gdzie obejrzano rtg ze szpitala i lekarz powiedzial ze mamy tu oprócz skręcenia złamanie! ze w szpitalu chyba albo nie widzieli albo olali sprawe.
Lekarz ortopeda skonsultował zdjecie z drugim specjalistą , zdjeli mi szynę opukali nogę spakowali znów w szyne i kazali w piatek 23.01 zrobić ponownie RTG kostki stawu skokowego i w pojawic sie z nowymi zdjeciami na wizycie w poniedzialek 26.01znow prywatnie w klinice gdzie zapadnie decyzja złamanie ze skręceniem czy tyko skręcenie.
Lekarz dodatkowo zalecil ćwiczenia na noge by zbac o miesień chyba trójgłowy itd. przepisując tabletki Detralex (daflon). ofiarowali mi tez ( pożyczyli na czas leczenia) kule :)
mija kilka dni i
Piątek 23.01.2009
robię kolejne rtg
czekam spokojnie na poniedziałek który ma być wyrokiem :)
Poniedziałek.26.01.2009,
lekarz ogląda rtg i od razu potwierdza że nastąpiło złamanie kości piszczela przy kostce z tyłu.
grrrrr. cóz idziemy na sale zabiegową i lekarz tłumaczy zemam szczescie w nieszczęsciu że złamanie jest takie ze powierzchnia stawu jest nie ruszona, i że mam dbac o stopę bo jak mi sie ten kawałek kości oderwię całkiem to puści cały staw i bedzie operacja ze śrubami :(
opakowali mi za dopłata nogę w syntetyczny gips ( lekki) który mają mi zdjąć 16-go lutego gdzie dostenę po tym czasie albo szyne albo ertezę na kolejne 2 tyg, zreszta czas pokaże 16 go.
Lekarz zalecilł dalej ćwiczenia nogi plus machanie paluszkami stopy by poprawiać krązenie w nózce.
Jak oceniacie przebieg leczenia? co by było gdybym nie poszedł prywatnie i nie dowiedzial sie ze mam złamanie?



