Postanowiłam podzielić się problem jaki mam sama ze sobą. Nie wiem kiedy się to zaczęło ale od jakiegoś roku cały czas chodzę senna. Wydaje mi sie ,że na nic nie mam siły. Tłumacze sobie, ze jestem leniwa. Ale często brakuje mi motywacji do robienia czego kolwiek. Najchętniej bym cały czas spała. A śpie prawie po 12 h. Tyle, ze zanim zasne mam mnóstwo jakiś myśli, czy coś jest ze mną nie tak. Problemy z dnia mi sie przypominają i wszystkie nie miłe słowa, a kiedyś je poprostu olewałam. W pracy nie potrafie sie na niczym skupić. Chce jak najszybciej odbębnić co moje i wracać do domu, by iść spać. Mam problemy z zapamiętywaniem prostych rzeczy oraz z pamiecia krótkotrwałą. Zapisuje sobie wszystko ale to nie pomaga. A kiedyś tak nie było... Mniej sie uśmiecham i chyba sie izoluje, przynajmniej tak ostatnio podsłuchałam moje koleżanki. Stałam się bardzo nieodporna na krytykę i małe problemy potrafią mnie rozłożyć na łopatki. Kiedyś umiałam wszystko obrócić w żart , rozwiązywać problemy. Byłam bardziej otwarta. Teraz boje sie nowych ludzi wstydze sama nie wiem czego. Nie potrafie sobie poradzic z tym, ze jak sie stresuje to trzesa mi sie rece załamuje głos. Boje sie odpowiadac ustnie na egzaminach. Mimo że sie ucze i wydaje mi sie ze umiem, jak mam cos powiedziec zapominam wszystko. Bełkocze, mówie nie skladnie i jeszczze tekst wykładowcy mówiacego" Pani się nie stresuje, weźmie głeboki oddech i powie jeszcze raz, bo taie zachowanie działa tylko na Pani nie korzyść..." i nie jestem w stanie powiedziec nic wiecej. Nie rozumiem co sie ze mna dzieje... I czytałam troche na forach, ze trzeba sobie mówić ze wszystko bedzie dobrze, ze sobie poradze ale zawsze wychodzi na odwrót. Po za tym mam problemy z wypowiedzeniem własnych mysli. W tym sesie, ze mysle nad tym co mówie ale to co wydobywa sie z moich ust brzmi zupełnie inaczej, przekrecam słowa... Ludzie zaczynają się ze mnie śmiac... dodam, tylko, ze nie mam mysli samobójczych, chce żyć i cieszyć się życiem jak inni ludzie. Nie rozumiem czemu wcześniej wszystko było ok, a teraz sobie nie radze ... czy ja powinnam iść do lekarza? help
Specjalistką nie jestem ale może to jakaś nerwica. Proponowałabym wybrać się do lekarza pierwszego kontaktu i zrobić podstawowe badania. Być może brakuje jakiegoś składnika w organizmie i to przez to takie objawy. Pozdrawiam.
Na pewno zrób sobie badanie krwi na cukier. Zastanów się również co w twoim życiu poprzedziło te kłopoty z sennoscią i pogorszeniem sie pamięcii niepewnością wsród ludzi, potrzebą izolacji skoro twierdzisz, że wczesniej było świetnie. Może np. przytyłaś i nie akceptujesz tego w sobie, przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele i tylko ty wiesz co cię trapi. Sprubój się zastanowić. Odzywaj się jeśli chcesz Ewa
kolezanko,jedni w depresji mają tak ze nie moga spac(moj przyklad) a inni spią bez przerwy,jedni nie mogą nic jesc bo kluska w gardle inni jedza na umór.Ja proponuje wizyte u psychologa,podstawowe badania krew, mocz ,cukier ,lub tez poziom skladnikow mineralnych we krwi(magnez,potas) A byc moze to jakas lekka depresja.Od tego jest rodzinny,on pierwszy powinien sie tobą zając i doradzic,wypoczynek na swiezym powietrzu powinien ci dodac energi, dieta bogata w węglowodany,wazywa i owoce.No i magnez moze neomag forte? on tez po dłuzszym stosowaniu przywraca "senny" organizm do zycia,pobudza.Zanim skonsultujesz sie z lekarzem to polecam taki tryb zycia,pozdrawiam