Strona główna forum‹Twoje Zdrowie‹PsychiatraPsychiatria – dziedzina medycyny zajmująca się diagnostyką, profilaktyką i leczeniem chorób o charakterze psychicznym. W szczególności leczeniem nerwicy, depresji, schizofrenii, uzależnień, otępień. Psychiatria korzysta zarówno z nauk medycznych, z psychologii oraz nauk społecznych, leczenie odbywa się za pomocą zarówno farmakologii jak i psychoterapii.
Regulamin działu
Forum „Psychiatria” to miejsce przeznaczone nie tylko dla samych pacjentów poradni psychiatrycznych i ich rodzin, ale także wszystkich tych, którzy interesują się tematyką zdrowia psychicznego. Toczące się tu rozmowy z pewnością Cię zainteresują. Podyskutuj o depresji, fobii, otępieniu czy schizofrenii. Ważną dla nas tematyką są również zaburzenia nerwicowe. Czym one są i jak sobie z nimi radzić w codziennym życiu? Poszukaj odpowiedzi na pytania, które sobie zadajesz. Niewątpliwie może okazać się, iż miejsce to będzie dla Ciebie źródłem rzetelnych informacji, dającym okazję do wymiany doświadczeń. Doskonale zdajemy sobie sprawę, jak ważną rolę w życiu człowieka odgrywa jego psychika i samopoczucie. Z drugiej jednak strony wiele jej aspektów wciąż pozostaje jej tajemnicą. Być może właśnie tu dowiesz się czegoś więcej o chorobach natury psychicznej, sposobach ich leczenia a także miejscach, w których możesz szukać pomocy. Nie zwlekaj, przekonaj się o tym osobiście już teraz.
No widzisz...tak jak pisałam czasami jeszcze się trafi,że myśli będą nachodziły ale oto chodzi by odwrócić od tego uwage i nie myśleć:) Gratuluje postępów.
Eh.. No i znowu. Skończyły się ferie i jest problem.
Chodziłem spać w granicach 3-4, raz, ale tylko raz zdarzył mi się wybryk że wstałem koło 16, tak to 13-14. Ostatniej nocy (sobota->niedziela) nie spałem w ogóle, bo chciałem dziś paść zmęczony i zasnąć. I co? D***
Byłem senny przez cały dzień, w okolicach 16 zdrzemnąłem się do 17, a i tak dalej byłem senny. Wszystko szło dobrze, do czasu aż przyszła godzina dwudziesta i zaczął się cholerny stres. Położyłem się w granicach 23, choć wcale nie czułem się zmęczony i do teraz nie udało mi się zasnąć. Nie chcę mi się siedzieć w łóżku dalej, po prostu nie mam siły. Najchętniej rozpłakałbym się teraz i sam nie wiem co zrobił - wiem, że to brzmi dziecinnie...
Ja rozumiem, gdyby to był tydzień czy dwa, ale to już 6 miesięcy... Nie daję rady po prostu.
Oczywiście Benosen i dwie melisy wziąłem, ale... nic. Już sam nie wiem co mam robić do cholery...
Eh, poszedłem spać około 20 bo strasznie zmęczony byłem i obudziłem się teraz. Noc mam już z głowy i co prawda spałem niby te 4h, ale przyjdzie siódma i znów będę zmęczony.
Przed snem wyobrazaj sobie mneij wiecej w tempie 1/4 predkosci tego jak mowisz zazwyczaj, ze ktos mowi do Ciebie: A teraz juz zasypiaaaaaasz ( niech ten głos ziewnie kilka razy) i tego typu zdania. Ureguluj czas snu i nie bedzie problemu. Czasem jest tak ze gdy przekroczysz magiczna bariere to po niej juz nie mozesz zasnac. Połoz sie jak czujesz sie zmeczony i zasnij. Organizm ureguluje sie sam tylko musisz mu na to pozwolic
Co do spania: Teraz były rekolekcje więc był luz, zasypiałem od razu bo nie było tego stresu. Jedynie przed środą - gdzie miałem cholernie ważny konkurs z j. angielskiego zasypiałem nieco dłużej - kwadrans, coś koło tego. W czwartek i piątek w szkole nie byłem, więc tak samo w nocy problemów nie było. Jednak w nocy z niedzielę na poniedziałek było gorzej, położyłem się około pierwszej, wydaję mi się, że zasnąłem koło 2 i obudziłem się o 2:30. Udało mi się jednak zasnąć i było ok. Dzisiaj w szkole również nie byłem, więc noc przespana.
Niestety, jak zawsze coś musi być nie tak. Mama wylądowała w szpitalu, co zaowocowało jeszcze większym stresem - przede wszystkim o jej stan zdrowia (nie będę zdradzał szczegółów raczej) no i o to, że w nocy będę się po prostu martwił/stresował, więc pewnie będzie krucho. Na szczęście uświadomiłem sobie, że nawet jak nie zasnę to i tak nic wielkiego się nie stanie, poza zmęczeniem w dzień, więc jest mi jakoś lżej.
Już sam nie wiem, przed czym to stres. No bo tak: mimo, że w środę musiałem wstać o 6 rano (czyli nawet wcześniej niż do szkoły), to i tak zasnąłem bez większych problemów. Tak samo mam w noce z czwartku na piątek: wiem, że to już ostatnia przed weekendem, zasypiam szybciej, dużo szybciej. Nie rozumiem w końcu, stres przed szkołą? Niemożliwe :O. Do tego zawsze, nawet w weekend i inne dni wolne nastawiam sobie budzik na siódmą, więc i tak mam świadomość, że obudzę się/wstanę rano, a mimo wszystko zasypiam szybko.
A może przypałętała Ci się nerwica, np. nerwica serca no skoro ten lęk i kołatanie serca, czy takie przyśpieszone bicie. Ja tak mialam gdy miałam nerwice serca. Też miałam problemy z zasypianiem. Takie stresy nie wiadomo skąd myślę, że świadczą o jakieś lekkiej nerwicy i to nie musi miec uzasadnionego powodu. Możesz poprostu mieć zaburzoną chemię mózgu. Może przeszedł byś się do psychiatry. Nie jesteś szalony nie bój się! :) ale mozesz dostać jakiś lek, który by np. uregulował coś u Ciebie. Bo To zaden wstyd :) I skoro herbatki pomagaja to znaczy, że nie jest tak źle, ale lepiej naprawić ten problem, żeby sie przypadkiem nie rozwinął.
Ogólnie wszystko jest ok i muszę się chyba już pochwalić, że wygrywam z tą cholerną bezsennością. Może nie pod względem takim, że mogę już normalnie spać - ale psychicznie. Dnia nie spędzam już na myśleniu nad spaniem, ogólnie jestem nastawiony optymistycznie i mimo, że właśnie na dworze szaleje wichura, jest 3:30, a ja jestem cholernie śpiący a i tak zasnąć nie mogę mam jakoś dziwnie dobry humor. Chyba dotarło w końcu do mnie, że nawet jeżeli nie zasnę, to i tak przecież nic wielkiego się nie stanie ;). Z pewnością pomaga mi też myśl, że do wakacji zostało już tylko parę tygodni.
W każdym razie piszę to tylko po to, żeby powiedzieć, że nie stresuję się już przed snem. Ani w południe, ani wieczorem, ani w środku nocy gdy nie mogę spać. Po prostu minęło. I czuję się z tym świetnie ;).