I tak oto nadszedł tydzień, a z moim zasypianiem znów jest troszeczkę gorzej :D.
Zasypiam około pół godziny - nie wiem, nie liczę, ale myślę, że to mniej więcej tyle. Nie o to jednak chodzi.
Stresu w sumie już nie mam, ale pytanie jest inne - po prostu nie chce mi się spać o 23, północy, a czasem nawet o pierwszej. Gdy wtedy się położę, nie zasnę za cholerę, po prostu mi się nie chce. Wczorajszej nocy poszedłem spać po pierwszej, wstałem wypoczęty (ciekawe, bo chodziłem spać o 22 i wstać o siódmej nie mogłem) i byłem wręcz pełen energii, sam nie wiem czemu :P. I tu moje pytanie - czy na dłuższą metę takie późne chodzenie spać może powodować jakieś problemy, choćby małe, typu zmęczenie w dzień itp? Kiedyś chodziłem tak spać, problemów nie było, ale nie wiem, czy jest to "opłacalne".
BTW., Melisę piję w każdy wieczór, Benosen też biorę.
Pzdr.





