Witam,
mam na prawdę ogromny problem, nie wiem, co ze mną się dzieje.
Taka sytuacja trwa już od dłuższego czasu. Bardzo się zmieniłam. nastąpił taki moment w moim życiu że po prostu musiałam wszystko zmienić - taki wewnętrzny głos. od dłuższego czasu ciągle prowadziłam z sobą wewnętrzny dialog - a może to właśnie głosy?
Nastąpił ogromny przełom, po prostu któregoś dnia uświadomiłam sobie, że ciągle sobie coś wyobrażam, ciągle żyję jakimiś moimi wewnętrznymi urojeniami i marzeniami. Wiem, że nie są prawdziwe, ale dawały mi ogromną satysfakcję. Nie wiem, jak to okreslić, bo nigdy nie miałam jakichś halucynacji. Kilka razy zdarzyło mi się jednak słyszeć jakiś dziwny dźwięk, muzykę? raz na przystanku autobusowym, raz na uczelni.
Rok temu w moim życiu nastąpił taki straszny przełom, postanowiłam wszsytko zmienić, bo życie zaczęło mnie okrutnie męczyć i przytłaczać.
Zerwałam wszelkie kontakty ze znajomymi, przeprowadziłam się do innego miasta i diametralnie zmieniłam swoje życie. Ale uświadamiam sobie, że tak na prawdę ciągle żyje na pograniczu jakiegoś swojego urojonego świata, a potrafię cały dzień nic nie robić na prawdę. Wtedy zauważam, że zamykam się w sobie, uciekam od znajomych, staję się odpychająca i chamska - tracę przez to znajomych. jest mi wtedy źle, bo tak nie myślę. Robię same głupstwa ciągle. I to tak postępuje sinusoidalnie. Czasem jest mi źle, czasem lepiej. Ale coraz częściej zamykam się w sobie, wychodzę bez celu w nocy po prostu sobie pospacerować. Czasem nie mogę usnąć. Bardzo często też kłamię, wymyslam rożne kłamstwa, z ktorych buduję rzeczywistość. Wcale nie muszę tego robić, ale mimo to robię tak. Nie wiem dlaczego, ale to silniejsze ode mnie.
Nie wiem, może ktoś podpowie mi, co powinnam zrobić?
W sumie to nie wiem nawet do kogo zwrócić się o pomoc. Nie chcę brać żadnych leków raczej..




