Choruje na schizofrenie paranoidalna. Biore leki, uczeszczam na terapie indywidualna, a złośc we mnie poteguję. W chwili kiedy wiem,że mówie cos co jest prawda a mój rozmówca sie sprzeciwia,a gorzej kiedy podkresla,że to co mówie może byc pogorszeniem stanu chorobowego, nie potrafie spokojnie wytłumaczyc lecz roznoszą mnie "negatywne emocje" ( nie umiem nazwac fachowo) a wręcz szał.Nie potrafie sie powstrzymac, nie przebieram w słowach nad którymi nie potrafie zapanować. Po takiej sprzeczce staram sie wybrać najłatwiejszą drogę.Odejść z tego swiata i wszystkim dać spokój. Poniewaz czuje sie niezrozumianą i oszustem, chociaz jestem przekonana o swojej słuszności i potwierdzonych racjach.
Jak zyć? W jaki sposób rozmawiac? Nie zawsze należy ulegac. Przeciez ja tez mam prawo miec swoje zdanie. Dlaczego sie je mi niszczy, zabiera moja godnośc?
Pozdrawiam Krzysia



