Witajcie
Moja matka ma schizofrenie paranoidalną. Widzi rzeczy których nie ma wymyśla rożne dziwne teorie, koncepcje medyczne a w dodatku bardzo sobie szkodzi.
Zaczęło się to jakieś 2 lata temu twa do dzisiaj. 20 h dziennie bez minuty przerwy siedzi przed lusterkiem powiększającym x 10 i dłubie igłą w skórze twarzy to żywego mięsa aż wylatuje osocze krew i wygląda to ohydnie !bo wyciąga czarne nitki które nagle po położeniu na lusterku robią się białe(guzik prawda!) Nitki te pochodzą z czarnego sweterka w którym cały czas chodzi. Jeśli zdejmie sweterek i wymyje się wtedy też widzi czarne nitki ale te już są urojone. cały czas spędza przed lustrem z rekami na twarzy, śpi w wacikach na tych ranach bo waciki wyciągają jej czarne nitki !. Pytam się skąd wie ze pojawia się czarna nitka ona tłumaczy to falami ciepła/uderzeniami gorąca( jest w okresie menopauzy )ale tym ze ja tam zaswędzi i od razu musi grzebać.
Wymyśla teorie o nieistniejących grzybach pleśniowych krwi, wcześniej była schistosomatoza a dzisiaj wymyśliła ze ma promienice.
Byłą przez 2 tygodnie w czerwcu w szpitalu dla chorych psychosomatycznie gdzie testowane miała leki. Cudem zgodziła sie na ten szpital ale jak juz trafiła tam miałam nadzieje ze przetrzymają ją ile trzeba podadzą odpowiednie leki- łudziłam sie po tygodniu wyszła na własne żądanie bo ojciec jej kazał !Mimo iż lekarz prowadzący i ordynator rozmawiali z nim i mówili ze leczenie musi potrwać w warunkach szpitalnych min. miesiąc on żądał jej wypisania i KONIEC ! Po dwóch dniach od jej wypisania spakował dupę i pojechał do roboty na kolejny miesiąc a ja znowu zostałam z problemem. Ona leków nie brała bo po przeczytaniu ulotki urajała sobie skutki uboczne i to ze ma uczulenia na bóg wie jakie składniki leków. Ja nie mogę nic mówić bo moje nerwy nie należą do stalowych a jak próbuje jej tłumaczyć ze jest chora i niech sobie da powiedzieć to ja jestem psychiczna i bije mnie.Wszyscy w rodzinie widzą ten problem ale nikt nie jest w stanie nic zrobić bo ojciec nie widzi problemu a ona jest zdrowa- wszyscy dookoła chorzy psychicznie. Co zrobić w takiej sytuacji czy ja jako córka mogę ja ubezwłasnowolnić? tylko jak ?
Proszę o jakieś wskazówki bo ja tez juz psychicznie nie wytrzymuje



