Witam,
otóz mam problem jak pewnie kazdy z WAS - schizofrenia
mecze sie juz 4lata.
Biore - ripsolept 6mg (3 rano i 3wieczorem), seronil 80mg
Panicznie boje sie, ze zakaze sie hiv-em - do tego stopnia, ze boje sie wychodzic. Kazda osobe traktuje jako potencjalne zagrozenie. Boje sie nawet tego, ze idac ulica wdepne w jakams igle, ze ktoś mnie zatakuje na ulicy itp.
Strasznie zle sie czuje. Boje sie wychodzic, nie moge o niczym innym myslec.
Niedawno bylem w klinice psychiatrycznej (ponad 2 miesiace) - ale nie czuje sie lepiej. Tam bralem rispolept, seronil i podajze abilify (nie wiem, jak sie to pisze)
Wypis - schizofrenia (zaczynalem od nerwicy natrectw)
Jak sobie z tym radzić. Uczeszczalem na terapie ale nic nie dala, ta w szpitalu również.
Co mam robić:((((
moze zna ktoś dobrego psychiatre (mój jest kiepski, slaby kontakt) i moze zapisalbym sie ponownie na terapie - prosze o namiary na dobrego psychologa z Poznania.
Jak Wy sobie z tym radzicie? Bo ja nie mam juz sil, mam mysli samobójcze (ale jestem za duzym tchórzem, zeby sie zabic)
Jest jakas nadzieja? Biore duze dawki i nic nie jest lepiej. Kiedy mam opuscic dom to panikuje - boje sie wychodzic.
Po lekach przytylem 10kg, wiecznie chodze zmeczony - chce mi sie spac poprostu:()
Chetnie nawiaze kontakt z innymi osobami zorientowanymi w temacie.
POMOCY!:( - z góry dziekuje za pomoc:)



