Witam wszystkich uczestników forum.Znajomość z chorobą nowotworową zawarłam w 2001r.Przeszłam operację ginekologiczną i chemioterapię.Od tamtej pory jeżdżę na okresowe kontrole do Wrocławia.Robię sobie markery , po to by znać poziom komórek nowotworowych w organizmie.Ponieważ o ważnych sprawach w moim życiu piszę wierszem, więc i na temat choroby nowotworowej napisałam kilka Jeden z nich jest taki:
Rak to nie wyrok,to tylko słowo,
którego można bać się lub nie,
wszystko zależy od świadomości,
od tego, co się o raku wie!
Przez te wszystkie lata zebrałam trochę naprawdę fajnych materiałów, którymi chce się podzielić z tymi, którzy są a trakcie leczenia i boją się tej choroby. Na początek z książki Bernie Siegela pt."Miłość, cuda i medycyna", chce przytoczyć jedną z najkrótszych rad , jak pozbyć się raka.Otóż kobieta imieniem Phyllis, u której rak się wycofał ( zniknął) na pytanie lekarza, co zrobiła, że tak się stało , odpowiedziała:
POSTANOWIŁAM DOŻYĆ STU LAT I WSZYSTKIE SWOJE TROSKI POWIERZYŁAM BOGU.Pozdrawiam Wszystkich.



