Na raka choruję od czerwca 2008 r.(rak płaskonabłonkowy płuca lewego III B) Jestem po chemioterapii PN, po radioterapii. W kwietniu 2009 r. nastąpiła progresja choroby. Dostała chemię niestandardową w postaci tarcewy i kroplówki co trzy tygodnie jeśli miałam dobre wyniki. W styczniu tego roku okazało się, że guz z 49mm doszedł do 60 mm, czyli przekroczył 20%. P. doktor w lutym poinformoała mnie, że teraz mam sobie odpocząć przez miesiąc. Czuję się znacznie gorzej, częściej się męczę i zaczynam kasłać. Jadę 16 marca do p. doktor i nie wiem czego mogę się spodziewać, czy zatosuje mi jakieś leczenie, czy też już mam czekać na śmierć.
Jeśli ktoś miał podobny przebieg choroby to bardzo proszę o wskazówki - będę spokojniejsza.



