witam!
We wrzesniu zabrali mojego dziadka wiek 64 lat z objawami udaru do szpitala. Pozniej wystapila padaczka i niedowlat lewej strony ciala. Dziadek trafil znow do szpitala. Stwierdzono u niego tym razem raka pluc z przezutemi do mozgu (one powodowaly padaczke). Dziadek mial operacje wyciato mu guza, lekarz stwierdzil ze byl bardzo maly i zlokalizowany w dobrym miejsc. Guz trafil do analizy a dziadek to innego szpitala na onkologie pluc. Zrobiono mu wszystkie badania ktore wykazaly ze ma guza w lewym dolnym placie pluca. Jednak przyszedl wynik badania histopatologicznego o tresci : Mikroskopowy fragmen tkanki mozgowej o zwiekszonej komorkowosci z cechami obrzeku i ogniskami wylewow krwawach. Powyzszy obraz posiada cechy odczynowe proliferacji mikrogleju. Calosc bez zmian nowotworowych. Nastepnie przyszedl wynik wymazu z pluca ktory tez dawal wynik ujemny.
Dziadek trafil do kolejnego szpitala i lekarz utrzymuje diagnoze ze to rak z przezutami do mozgu i stwierdzil jeszcze ze w mozgu po operacji powstal ropniak jak rowiez sa male guzki ktore sa przezutami. Dziadek kolejny raz zostal przewieziony do innego szpitala , tam gdzie byl operowany.
Bardzo prosze o pomoc , lekarze nic nie mowia konkretnego, a to jest juz 6 szpital dziadka
nie wiemy co robic i co o tym myslec. Czy ktos popelnil blad w badaniach. Jesli to jest rak to jaki. jakie sa szanse na wyzdrowienie. dziekuje




