Witam ponownie,
czytam Wasze posty i chyba nie jest najgorzej. Mam cały czas taką nadzieję. Przypominam się w ubiegłym roku 2 operacje i radioterapia, astrocytoma diffusum.
Jeśli kogoś to pocieszy, to na dzień 15.01 nie było wznowy, samoczucie prawie bardzo dobrze. Czasami czuję się słabiej. Ale już ponad pół roku normalnie pracuję i zapominam o chorobie. Ale to chyba nie dobrze. Zapominam o tym, że trzeba o siebie dbać, zapominam o cukrze i odpowiedniej diecie.
Praca znowu mnie wchłonęła...niestety. Obiecałam sobie, że będę dbała o siebie, o życie. o męża.
Kolejny rezonans miałam mieć 15.06, zarejestrowałam się już w styczniu. Zadzwoniono do mnie, że nie ma kontraktu i muszą mnie przesunąć na 08.07, to jakiś koszmar....każde czekanie to jak czekanie na wyrok.
Proszę doradźcie mi, czy pomimo tego, że na razie jest o.k. powinnam skonsultować się z jakimś innym lekrzem. Może poradziłby co trzeba robić, aby to cholerstwo nie wróciło...
Pozdrawiam wszystkich
M.




