Strona główna forum‹Twoje Zdrowie‹OnkologOnkologia – dziedzina medycyny zajmująca się profilaktyką, diagnostyką oraz leczeniem chorób nowotworowych. W zależności od rodzaju nowotworu, jego usytuowania, stopnia zaawansowania współczesna onkologia leczy za pomocą farmakologii, radioterapii i chirurgii onkologicznej.
Regulamin działu
Niniejszy dział forum skierowany jest do chorych, którzy leczą się w poradniach onkologicznych, a także ich rodzin. Mile widziane są wszystkie osoby zainteresowane tą tematyką. Dzieląc się doświadczeniem z innymi, biorąc aktywny udział w toczących się dyskusjach, uzyskasz pomoc i wsparcie. Znajdziesz tu wskazówki dotyczące interpretacji wyników badań i diagnoz chorób nowotworowych. Możesz przyłączyć się do rozmowy na tematy związane z onkologią oraz leczeniem nowotworów. Czy istnieją skuteczne metody zapobiegania chorobom nowotworowym? Jak wygląda w tym przypadku profilaktyka? Skonsultuj się z użytkownikami forum, zadawaj pytania i szukaj odpowiedzi. Jak przygotować się do chemioterapii, radioterapii oraz zabiegu onkologicznego? Czym te metody zwalczania komórek rakowych różnią się między sobą? Jakie są wskazania do ich stosowania? Jeżeli chciałbyś poznać odpowiedzi na te i inne pytania odwiedź dział „Onkolog” i skonsultuj się z osobami, które posiadają w tym zakresie niezbędną wiedzę.
Dziekuje za slowa otuchy. Dziadek dzisiaj mial operacje i jeszcze sie nie obudzil, bardzo sie boje... najgorsze jest to ze mnie nie ma przynim gdyz mieszkam w niemczech. Tak trudno mi w to wszystko uwiezyc gdyz dziadek czuje sie swietnie nie widac po nim choroby i on w nia nie wiezy... Teraz zostalo nam czekac i modlic sie zeby sie obudzil...pozdrawiam
Będzie dobrze ... dziadek poprostu jeszcze śpi, odpoczywa po długiej i ciężkiej operacji... gdyby obudził się po zaraz po operacji byłby to dla niego duży wysiłek, pewnie chciałby wiedzieć co i jak, i widząc Was obok siebie na pewno by się wzruszył, a tak śpi sobie spokojnie i się regeneruje.
Juz sie obudzil naszczescie z radosci az sie poplakal , bardzo sie bal tej operacji. Teraz czeka nas rozmowa z lekarzem . dziekuje za wsparcie wiele to dla mnie znaczy
Okazalo sie ze dziadek nie mial zadenego guza w glowie a glowe mu otworzyli na daremno gdyz nic tam nie znalezli jedynie nie wielki obrzek po wczesniejszej operacji. Ja juz mam tego dosyc!!! Dlaczego lekarz z wroclawia stwierdzil na podstawie rezonansu ze jest tam ropniak i kilka malych guzkow. A lekarz ktory operowal nic nie znalazl. komu tu wiezyc. tylko nie potrzebnie narazaja czyjes zdrowie i nerwy. Ja juz nie wiem co my mamy robic..
wspolczuje zelka... u mnie byla ta sama sytuacja, mieszam w niemczech i mialam do taty 1000 km, mowil.. bedziesz na ferie bede juz w domku... ferie byly od 10.10.... :( zmarl tydzien po operacji 24.09. nie pozegnalam sie nawet, to boliii( pozegnal sie ze mna w snie. ale, moj tatko mial glejaka 4 stopnia i byloby i tak mu ciezko, u ciebie dziadek nie mial guza! nie rozumiem ze nie widzieli tego w rm czy tomografie! chamstwo na daremno otwierac mozg! moj tatko rowniez zasnal 6 dnia po operacji, spal dwa dni, mowili... to lepeij szybciej sie regeneruje i nie boli. niestety, 3 dnia odszedl i sie nie obudzil( zycze Ci duzooo zdrowia dla dziadka!
Uszanowanie dla wszystkich ludzi walczących z glejakiem. Jakże wielka była moja radość gdy odebrałem wyniki badania histopatologicznego które nie wskazały glejaka wielopostaciowego. Zawsze trzeba myśleć pozytywnie co by się nie działo, bardzo ważne jest wsparcie rodziny.
http://commed.pl/guz-mozgu-vt37650.html Opisuję tu od początku diagnozy moją walkę z guzem która wydaje mi się że idzie w dobrym kierunku.
Witaj Slawek! Jestes Boski!!! tyle w Tobie sily ze z tym guzkiem spokojnie dasz sobie rade i zapomisz jak najszybciej ze w ogole go miales!:) Przeczytala Twoje wszystkie wypowiedzi, i podziwiam, Twoj spokoj Twoje opiesy, pare godzin po operacji...:):) w ogole podziwiam ze zgodziles sie na operacje w mozgu bez narkozy. JESTES BOSKIIII , powtarzac to bede wciaz:) Moj tatus niesty mial wielopostaciowego, nie dowiedzial sie nawet o tym, w dniu wyniku zmarl::((( taki los, kazdy inaczej przechodzi chorobe. Pamietaj, duzzooo witaminy b17 zwalcza komorki rakowe, i slyszalam cos o ciecierzycy likwiduje w ogole wszelkiego raka! Dbaj o siebie, i wracaj szybko do 100% zdrowka!!! Pozdrawiam:)
Witam. Pod koniec listopada 2008 roku pojawiły się u mnie zaparcia. Początkowo myślałem, że to zwykłe zaparcia, które przejdą. Lecz kał miał często dziwną forme. Często bywał bardzo cienki ale następnego dnia potrafił być już gruby i dość normalny. Poczytałem troche w necie i bardzo zmartwiłem się, że może być to rak. Później, gdzieś tak w lutym 2009 nagle wieczorem zaczęła mnie dość mocno boleć głowa. Wziąłem Ibuprom, położyłem się i po kilku godzinach troche przeszło. Następnego dnia głowa mnie już raczej nie bolała ale czułem sie bardzo osłabiaony. Kolejnego dnia również ale troche mniej. Później przez wiele kolejnych dni zaczęła mnie boleć głowa w dość dziwny sposób, czółem się tak jakby powietrze od śrotka naciskało na czaszke i jakby miała zaraz eksplodować. Stan ten utrzymywał się przez kilka tygodni, czasem byłe lepiej a czasem gorzej, a czasami całkiem przestawało. W końcu ból właściwie ustał, jednak wciąż miałem te dziwne zaparcia. Dlatego też starałem sie wypróżniać się codziennie (wcześniej robiłem to średnio raz na 3 dni), czy mi się chciałoi czy nie. Później już nie wypróżniałem się całkiem z własnej woli ale chciało mi się już codziennie. Nie wiem, czy to przez to czy sie przyzwyczaiłem, czy przez co innego. Później zaczęły spowrotem powracać te bóle głowy ale w różniej formie. Raz bolało mnie tak a raz inaczej. Jakieś dwa miesiące temu zdażyło mi się, że dość mocno kręciło mi sie w głowie przez kilka dni. Jakiś tydzień-dwa później miałem coś co wyglądało jak grypa żołądkowa itrwało przez jakieś 3 dni (nie wiem czy to ma jakiś związek). W ostatnich tygodniach miewam też dziwne odrętwienia. Np. gdy siedzę w jednej pozycji przez długi czas na lekcji to czuję się jakbym zaraz miał zesztywnieć i automatycznie szybko staram się ruszyć. Dzisiaj przydażyło mi się coś bardzo niepokojącego. Siedząc na lekcji poczułem znów te dziwne odrętwienie ale zmiana pozycji nic nie dała. Zaczeło mi sie robić słabo i zacząłem myśleć, że zaraz zemdleję. Nagle zaczęło mi sie tak jakby robić bardzo gorąco w głowie i czułem, takie silne pieczenie w mózgu. Po chwili to minęło ale przez cały czas czuję się teraz taki bardzo osłabiony i troche kręci mi się w głowie i boję się, że moge zemdelć. Proszę bardzo niech ktoś powie co to może być. Nie byłem na żadnych badaniach, bo się trochę boję i wsydzę.
Nie rozumiem tych lekarzy co oni sobie nie myślą... wielu z nich jest nie douczonych i nie doświadczonych i podejmują tak ważne dla nas decyzje...my im zaufamy,a oni co ?? Oczywiście nie myślę o wszystkich...DOBRZE,ŻE DZIADEK SIĘ OBUDZIŁ ;) ŻYCZĘ POWROTU DO ZDROWIA I WSZYSTKIEGO DOBREGO
Dzisiaj dostalismy wspaniala wiadomosc dziadek nie ma raka , ani guza w mozgu wszystkie wyniki wyszly ujemne. A wczesniejsze byly pomylka. Nie moge pojac jak lekarze mogli sie pomylic w takiej sprawie ich diagnoza :Rak pluc z przezutami do mozgu , ropniak mozgu ok 1,5 cm i wiele ognisk ktore stanowia przezuty z pluc m.in do opon mozgowych. Dziadek nie potrzebnie przeszedl operacje na ropniaka , ktorego w glowie nie bylo. dopiero na drugi dzien zadzwonili do lekarza ktory operowal glowe ze pomylili wyniki i ze pacjen nie ma raka a na rezonansie wystapil blad ?! jak tak mozna ? dziadek po operacj nie moze mowic ani nie chodzi. Jego rehabilitacja potrwawiele tygoni a oni stwierdzili ze sie pomylili. Tylko jakim kosztem byla to pomylka!? pozdrawiam wszystkich i dziekuje za wasze wsparcie :)
witam wszystkich... przed świętami bożego narodzenia przeczytałem cały ten temat, ponieważ dowiedziałem się ze mój tata ma guza mózgu... Było to dwa tygodnie przed świętami... Diagnoza lekarzy była taka, że tacie pozostało kilka tygodni życia... Cała rodzina nie wierzyła, że w wieku 48 lat taty z dnia na dziań usłyszymy taką diagnozę... Na początku były zaniki pamięci tzw krótkotrwałej.. oraz problemy z chodzeniem. Lekarze podając jakieś leki zmniejszyli obrzęk przez co tata poczuł się lepiej, choć nadal cały czas się powtarzał... lekarze stwierdzili ze nie są w stanie pomóc, chciano wypisać go do domu. Później kilkakrotnie zmienialiśmy szpital: gniezno , poznań, gniezno, poznań (lecz inny niż poprzednio) i na końcu do gniezna.. łącznie 5 razy. W międzyczasie poważna operacja , naświetlania... i zero rezultatów. Gdy tata trafił do domu w połowie lutego był w takim stanie że już nie rozmawiał z własnej inicjatywy, czasami otwierał jedno oczko gdy się coś do niego mówiło , albo zmieniało pampersa... zapadał w śpiączkę o czym nas poinformowali na początku wykrycia guza lekarze, że tak to będzie wyglądać... pewnego weekendu tata miał problemy z oddychaniem wezwaliśmy pogotowie , podano jemu coś aby lżej się tacie oddychało, i nawet pomogło... W niedzielę musiałem wracać do Warszawy na studia, w poniedziałek tata ponownie trafił do szpitala z tym samym problemem oddychania,w czwartek 25.02 moja mama o 5 rano zadzwoniła aby mi powiedzieć że tata własnie zmarł. Strasznie mnie to boli że tak szybko zabrano mi tatę, zostało mnustwo rzeczy które mieliśmy razem zrobić, a teraz to uleciało.. okropne też było to że przez rodzaj studiów mogłem być z nim tylko w weekendy, gdy wracałem na zachód do domu. Pamiętam kilka zdań z ust mojego taty gdy nie był w stanie walczyć z chorobą ponieważ wszystko zapominał... Jeśli podobnie jak moja rodzina usłyszeliście taką diagnozę, starajcie się walczyć do końca i podtrzymywać tą osobę w uśmiechu, odwodząc od tematu choroby. Myślę że modlitwa też uspokaja i pomaga. pozdrawiam wszystkich,i jeśli mogę jakoś pomóc to jest mój nr gg 1040974.
strasznie Ci mati_drum wspolczuje, podobna sytuacja jak u mnie, wrecz taka sama, 2 miesiace wczesniej nic, okaz zdrowia, po 2 miesiacach taty nie bylo. Nie moglam sie pogodzic, ze tak mlody( 61) zdrowy , tyle planow, dom chcial mi budowac...i wiele innych planow. ale teraz jestem jeszcze bardziej rozczarowana, Twoj tata 13 lat mlodszy:( Oni zasluzyli sobie pojscie do nieba, bo inaczej nie da sie wytlumaczyc. Pozdrawiam i jeszcze raz wspolczuje:( [*] Slawek , odezwij sie, jak zdrowko. codziennie sprawdzam, czy udalo Ci sie wygrac, a na pewno sie uda! ale odzywaj sie, bo w tej ohydnej chorobie, dzien bez wiadomosci... 10000 roznych mysli:(
strasznie się boję czytam Wasze posty i bardzo się denerwuję. Czuję się jakbym siedziała na jakiejś bombie. Każdego dnia zastanawiam się czy mam szansę na normalne życie. Czy kiedyś będę mogła wstać i nie myśleć o tym co mi się stało. Chciałabym żeby ktoś mi powiedział, że asterocytoma nie wróci.... że to już wszystko było minęło... a tu wracają dni, kiedy będąc w pracy, czuję osłabienie, nie mogę się skupić, nie wiem co robić... popadam w smutek, że nie pracuję tak jak bym chciała... i myślę, że po co to wszystko.. czy jest ktoś kto potrafi mi powiedzieć, że zna choć jedną osobę, która żyje z astrocytomą II np. 20 lat!!! Proszę dajcie mi nadzieję!
Moja mama ma zdiagnozowanego gwiaździaka II stopnia. Od diagnozy minęły 2 lata i niestety dzisiaj jest pacnentką oddziału paliatywnego, zapadła w śpiączkę. Po diagnozie mama przeszła radykalną radioterapię i miało być dobrze. I było przez rok. W między czasie mama miała zaniki pamięci bieżącej ale twierdzono, że może być to skutek naświetlań. Stopniowo stan mamy zaczął się pogarszać, atak padaczki... lekarze, przyczyn może być wiele ...Niestety po kolejnym rezonansie okazało się, że guz rośnie i jedynie co nam pozostaje to paliatywne jednorazowe naświetlanie lub chemia. Ja przekopałam cały internet, dostępne opracowania, metody leczenia i nie natknęłam się na informacje o tym żeby kogoś udało się wyleczyć z jakiegokolwiek glejaka. Ale mimo wszystko wierzę, że to kwestia czasu. Życzę wszystkim dużo wiary i siły w walce z rakiem i niech każdu z Was wykorzysta maksymalnie cały dany nam czas. Serdecznie pozdrawiam
Witam Dom, nie pisz tak, nie kazdy musi umierac.. ta choroba jest wstretna to wiemy, ale mozna ja wyleczyc, moze nie do konca, ale ludzie zyja z nia nawet i po 10, 15 lat.... mojego meza ciotka miala guza zyla z ta swiadomoscia 8 lat , ale zmarla w wieku 68 i na co innego. znajoma opowiadala mi ze tez ma guza w mozgu i zyje z nim juz 10 lat, a ma jakies 50 cos tam ,bo dorosla corke ma wiec tak oceniam wiek.czuje sie dobrze. ta 1 osoba miala op ta druga nie. Jezeli ktos ma diagnoze guza, ale czuje sie dobrze, nie wolno o tym myslec! zyje sie normalnie, tak jak inni, niby zdrowi, bo skad wiemy co u nas bedzie jutro... moze umrzec wczsniej od niejednej osoby z glejakiem. najgorzej sie zalamac.,moj tatus sie zalamal .. ale smutne, jak osoby ktore jak pieknie pisali o swojej walce, nie wpisuja sie wiecej, czekam na wasze posty i postepy. Tomek, pisalam na prv raz odpisales teraz nie no i Slawek, odpiszcie , dajcie znak zycia. Pozdrawiam.