Strona główna forum‹Twoje Zdrowie‹OnkologOnkologia – dziedzina medycyny zajmująca się profilaktyką, diagnostyką oraz leczeniem chorób nowotworowych. W zależności od rodzaju nowotworu, jego usytuowania, stopnia zaawansowania współczesna onkologia leczy za pomocą farmakologii, radioterapii i chirurgii onkologicznej.
Regulamin działu
Niniejszy dział forum skierowany jest do chorych, którzy leczą się w poradniach onkologicznych, a także ich rodzin. Mile widziane są wszystkie osoby zainteresowane tą tematyką. Dzieląc się doświadczeniem z innymi, biorąc aktywny udział w toczących się dyskusjach, uzyskasz pomoc i wsparcie. Znajdziesz tu wskazówki dotyczące interpretacji wyników badań i diagnoz chorób nowotworowych. Możesz przyłączyć się do rozmowy na tematy związane z onkologią oraz leczeniem nowotworów. Czy istnieją skuteczne metody zapobiegania chorobom nowotworowym? Jak wygląda w tym przypadku profilaktyka? Skonsultuj się z użytkownikami forum, zadawaj pytania i szukaj odpowiedzi. Jak przygotować się do chemioterapii, radioterapii oraz zabiegu onkologicznego? Czym te metody zwalczania komórek rakowych różnią się między sobą? Jakie są wskazania do ich stosowania? Jeżeli chciałbyś poznać odpowiedzi na te i inne pytania odwiedź dział „Onkolog” i skonsultuj się z osobami, które posiadają w tym zakresie niezbędną wiedzę.
bez względu na to, ile to jeszcze będzie, cieszcie się każdym dniem, każdą chwilą, to najcenniejszy skarb teraz, najcenniejsze co macie, wykorzystajcie to w maksymalny sposób. Dziś siebie macie, uwierzcie mi, że kiedyś, nie mówię że akurat przez tą chorobę, możecie siebie stracić, ktoś z Was może odejść, a wtedy, będziecie tęsknić za jedną minutą, będziecie szukać wspomnień, przywoływać każdą cudowną chwilę... Niech tych chwil będzie jak najwięcej... Dziś gdy tęsknie za kimś bardzo, mam przed oczyma tysiące fotografii zrobionych sercem, są najpiękniejsze, uśmiech, słowa mojego Tatuśka, uwierzcie mi, mam w czym przebierać- i to jest właśnie najcudowniejsze!!!
matti_bo - nie, jak dotąd nie istnieją takie testy krwi. Podstawą do orientacyjnej diagnozy jest ktoreś z badań obrazowych (tomografia komputerowa lub rezonans magnetyczny), a dokładnej (rodzaj i stopień złośliwości guza) - badanie histopatologiczne wycinka pobranego podczas biopsji lub operacji.
moto_kate - dziekuje za odpowiedz. Czy dosc czeste bole glowy - czasem tak silne ze wrecz paralizujace - sa podstawa by przeprowadzic badania rezonansowe? Kiedys mialem problem z zatokami i ten bol nie byl nigdy az tak silny i zawsze byl mozliwy do "usuniecia" po 1-2 tabletkach przeciwbolowych. Obecnie czasem jest tak silny, ze oczy az same lzawia a 2 tabletki nie przynosza prawie efektu. Slyszalem ze to moze byc tez migrena. Chcialem sie dowiedziec teraz w jakiej kolejnosci przeprowadzic badania, tzn o co poprosic tz lekarza domowego. Czy najpierw badanie krwi i rtg, czy odrazu specjalistyczne badania tomografia/rezonans?
Proponuję następującą kolejność: lekarz rodzinny -> skierowanie do neurologa -> tam badanie neurologiczne - na tym etapie się okaże, co dalej; jeśli migrena zostanie wykluczona i np. będzie podejrzenie zwiększonego ciśnienia w głowie (można to stwierdzić, badając dno oka - tworzy się tzw. tarcza zastoinowa), wtedy z pewnością neurolog skieruje na badania obrazowe - tomografia (TK) albo rezonans (RM). Z reguły wysyłają najpierw na TK, jeśli coś wyjdzie - robi się RM, jako podstawę do podjęcia wybranego typu leczenia, bo jest bardziej precyzyjne. Tomografii nie robi się "na życzenie" (a przynajmniej nie powinno), bo jednak jest to pewna dawka promieniowania - nawet idąc prywatnie/odpłatnie, trzeba mieć skierowanie.
Ale to jak najbardziej może być migrena, więc nie ma co od razu myśleć o najgorszym. Krótko o migrenowym bólu głowy (ze strony http://www.migrena.com.pl/cotomigrena.php): "Migrena jest chorobą której dominującym objawem jest napadowy ból głowy. Napady bólu trwają od kilku do kilkudziesięciu godzin, na ogół nawracają w nieregularnych odstępach czasu. W typowych przypadkach ból ma charakter jednostronny, zwykle umiejscowiony jest za gałką oczną, w czole i skroni. Niekiedy bywa obustronny lub naprzemienny tzn. raz po jednej a raz po drugiej stronie. W niektórych przypadkach ból może być zlokalizowany w tyle głowy. Ból o na ogół dużym natężeniu najczęściej określany jest jako pulsujący, tętniący. Bywa też łagodny lub tak silny że wyłącza całkowicie chorego z życia. W rzadkich przypadkach napad migreny może przebiegać bez bólu. Charakterystyczną cechą migreny jest obecność objawów towarzyszących jak nudności, wymioty, zawroty głowy, nadwrażliwość na światło i dźwięk a także na inne bodźce np. zapach. Oprócz objawów towarzyszących u ok. 20% chorych na migrenę może wystąpić tzw. aura pod postacią objawów wzrokowych ( mroczki , zygzaki, zaniewidzenie ), czuciowych, zaburzeń mowy czy nawet porażenia. Inną charakterystyczną cechą migreny jest nasilanie się bólu w czasie wysiłku fizycznego. Migrena jest jednym z najczęstszych schorzeń neurologicznych, szacuje się że dotyczy ok. 10-12 % populacji. Występuje 3 razy częściej u kobiet niż u mężczyzn. Zazwyczaj rozpoczyna się u osób młodych, często też u dzieci. Częstość i nasilenie napadów może się zmieniać w ciągu życia. Choć rozpoznanie migreny wydaje się łatwe diagnozę w każdym przypadku powinien postawić lekarz !!! Migrena nie zawsze przebiega tak jak opisano powyżej. Czasem inne schorzenia mogą imitować migrenę. Warunkiem skutecznego i bezpiecznego leczenia jest prawidłowe rozpoznanie. Żadnej choroby, a więc i migreny nie można leczyć na własną rękę."
Na migrenę bierze się raczej specjalistyczne środki przeciwbólowe niż te bez recepty na bazie paracetamolu czy ibuprofenu - albo aspirynę.
Mam pytanie, mój tata miał guza glejaka (najprawdopodobniej wielopostaciowego) i wycięli mu go (był wielkości pomarańczy) i teraz pomimo tego wszystkiego co czytałem na Wikipedii i tutaj na forum NIE MA zaników pamięci, normalnie się wysławia, nawet wstaje ! I teraz czeka na naświetlania, w związku z tym mam pytanie, jest szansa, żeby wyzdrowiał ? Proszę bardzo o szybką odpowiedź, jest to dla mnie bardzo ważne.
Adren - więcej można będzie powiedzieć, gdy otrzymasz dokładne wyniki badania histopatologicznego, brak objawów oznacza tyle, że żadne istotne obszary mózgu niezostały uszkodzone przez guz i operację (nie ma to bezpośredniego związku z ryzykiem nawrotu, ale zdecydowanie poprawia jakość życia). Szanse są zawsze - są ludzie, którzy walczą z tą chorobą wiele lat, a im dłużej się ją powstrzymuje, tym większe prawdopodobieństwo, że do tego czasu pojawią się lepsze metody leczenia. Statystyki nie są korzystne - ale nigdy z góry nie wiadomo, kto dostanie prezent od losu i wygra z glejakiem. Tak czy inaczej, nawet jeśli choroba nie daje znać o sobie, trzeba pozostawać pod kontrolą lekarza. Jak i w przypadku wielu innych nowotworów, ciężko mówić o wyzdrowieniu w znaczeniu wolności od ryzyka nawrotu.
Spróbuj załatwić do tych naświetleń Temodal - połączenie tego leku z radioterapią daje lepsze rezultaty. Niestety nie jest to proste, bo lek jest drogi i jest problem z refundacją (czasem trzeba się nachodzić, naprosić i nakrzyczeć), ale warto spróbować. Powodzenia!
Witam Mojemu tacie w styczniu tego roku wykryto glejaka IV stopnia.Miał operację,wycięli ile się dało,podobno wszystko-poza tymi mikroskopijnymi komórkami których nie widać gołym okiem.Później miał naświetlania i temodal na pół roku.Po skończonym leczeniu kontrolny rezonans-brak wznowy :D Jednak miesiąc po rezonansie dostał pierwszego ataku padaczki,Zrobiono tacie wtedy tomograf i nadal czysto :D Wszystko byłoby ok tylko że tata bardzo się zmienił.Zrobił się egoistyczny (wszystko musi być po jego myśli),skąpy w stosunku do całej rodziny i do siebie (np jak moja mam przygotowuje sobie posiłek to tata idzie i patrzy co i ile zje,jest to bardzo niekomfortowe,on sam bardzo mało je i wygląda na to że najbardziej by mu odpowiadało gdybyśmy wszyscy tyle jedli).Zrobił się też wulgarny jeśli chodzi o seks,wypowiada się otwarcie i bardzo nieprzyjemnie na ten temat. W dodatku wrogiem do niego jest rodzina a ludzi obcych wychwala. My z mężem jeszcze sobie z tym radzimy,ale moja mama musiała pójść do psychologa bo sobie już nie radzi. Cały czas jest na nią zły,cokolwiek by nie zrobiła i nie powiedziała,non stop są awantury. Chciałabym się dowiedzieć czy Wy też macie takie problemy?Jak sobie z tym radzicie?
Witam wszystkich Jestem 15 miesięcy po operacji glejaka IV, radioterapia 30 naswiatlań i chemioterapia przez 8 miesięcy dały dobre rezultaty, nie ma wznowy (przynajmniej narazie). Długo nie zaglądałam na forum, może staram się zapomnieć?, to nic nie daje, o tym nie da się zapomnieć. Lekarze twierdzili że nie przeżyję nawet operacji, a jeżeli to będą skutki uboczne, paraliż, zanik mowy itd., po operacji stwierdzili że dają mi 4 miesiące, wciąż żyję. Strach jest niebywały, ból głowy przeraża, ale ja wciąz wieżę ze będzie dobrze. Pozdrawiam
Witam. Czytam wszystkie wasze posty i postanowiłam opisać historie mojej mamy. Ma nowotwór nerki z przerzutami na watrobę, mózg i kręgi szyjne. Teraz jest w hospicjum, ma niedowład, nie chodzi. Nie leczyli jej od momentu wykrycia choroby, tj od grudnia 2007 r. Wtedy stwierdzono duzy guz na nerce, w marcu przerzut na wątrobę, a we wrzesniu przestała chodzić. Ma 78 lat i lekarze twierdzą, że przy tak rozsianym nowotworze nic się nie da zrobić. Guz na lewym płacie czołowym nie jest duzy, ma ok 7 mlm, ale to on jest podobno odpowiedzialny za niedowład. Mam jest umysłowo całkiem sprawna. Jednak odczuwa bóle, nie wiem dokłądnie co ja boli, pokazuje na kręgosłup, ale myslę że to albo nerka, albo wątroba. Bo guz kości ma na 7 kręgu szyjnym. Dostaje morfine, ale w małych dawkach, ten ból nie jest tak bardzo dokuczliwy.Jest w depresji, przez to że nie chodzi. Powiedzcie mi ile jeszcze może sie męczyć? Nieleczona, tylko opieka paliatywna.Lekarz twierdzi że niedługo, ale ja jestem pełna nadziei, bo oprócz niedowładu nie ma widocznych dolegliwości, mózg pracuje normalnie. Wiem, że moja nadzieja jest głupia, ale jak z nia rozmawiam to wydaje mi się, że jeszcze długo bedzie zyć.Przecież już prawie rok zyje po diagnozie, a przecież ten guz na nerce według lekarzy ma od wielu lat.Pozdrawaim wszystkich.
kisog napisał(a):Powiedzcie mi ile jeszcze może sie męczyć? Nieleczona, tylko opieka paliatywna.
Ludzie nie są świadomi jak ważna jest opieka paliatywna i jak wiele daje człowiekowi. gdyby nie ta opieka ludzie odchodziliby w ogromnych bólach. To naprawdę wiele, a tak słabo to wszyscy doceniają. Myślę że to wspaniałe z Twojej strony, że zdecydowałaś się na umieszczenie mamy w hospicjum, choć większość ludzi jeszcze poschodzi do tego bardzo sceptycznie. nikt z nas nie powie Ci ile jeszcze, i mimo że chodzi po głowie takie pytanie non stop staraj się odganiac to od siebie. Napiszę Ci raz jeszcze to co pisałam wcześniej- korzystaj z każdej chwili którą masz...
Natalia, dziękuję. Ja początkowo nie sądziłam, że bedę musiała mame umieścic w hospicjum. Ona mieszka 500 km ode mnie, jak postawiono diagnozę chciałam ją wziąść do siebie, ale nie chciała, przesuwała termin. Aż dostała niedowładu i teraz już nie ma wyjścia, bo po pierwsze już mamy nie przewiozę w tym anie 500 km, a po drugie tu też musiałabym ją umieścic w hospicjum. Potrzebuje opieki cały czas, a ja pracuję i jestem 10 godzin poza domem, potrzebuje odpowiedniego łózka, cewnik, zastrzyki, nakarmienia. A tam ma wszystko, pełna opieke. A ja 2 razy w miesiącu jeżdżę. Samo zycie, ale to co jest najgorsze to świadomość cierpienia bliskiej osoby i własnej bezradności.
Dokładnie. Ludziom się wydaje, że umieszczenie bliskiej osoby w hospicjum to pozbycie się problemu. a tak nie jest, zdecydowanie się na taki krok jest często ogromnym dylematem, a tak naprawdę robi to co dać z siebie można najlepszego. W domu nie zapewnisz takiej opieki, nawet jeśli bardzo chcesz, tak jak piszesz- zastrzyki, kroplówki, cewnik itp. ludzie nie potrafią tego robić, a nawet jesli potrafią trzeba brac pod uwagę to że na miejscu jest zawsze wykwalifikowana kadra do opieki, lekarze, pielęgniarki, rehabilitanci, psycholodzy, ksiądz i wolontariusze. gdy coś się dzieje źle, stan pogarsza się- co sama zrobisz w domu? będziesz odchodzić od zmysłów, umierać z bezradności. opieka paliatywna, hospicyjna tym różni się od innych dziedzin medycyny, że tu naprawdę jest skierowana na drugiego człowieka, uśmierzanie bólu, takie zachowania- aby człowiek mógł odejść w godności. Jeśli czytałaś moje posty to wiesz że przeszłam przez to, teraz sama pracuje w hospicjum i pomagam ludziom. w takim miejscu nasza opieka naprawdę skierowana jest na drugiego człowieka, i nikt nie przechodzi obok siebie obojętnie. Pozdrawiam cię bardzo serdecznie i życzę ci wszystkiego najlepszego. Pisz jak będziesz miała czas i informuj o swojej mamie...
Natalia, serdecznie dziękuję. To bardzo duzo dla mojej zbolałej duszy - Twoje słowa działaja kojąco. Czasami mam takie marzenie, na godzine, dwie dostać zaniku pamięci, nie mysleć, nie czuć. Czuję sie ogromnie zmęczona, psychicznie. W piątek jade do mamy, wracam prawdopodobnie we wtorek, wtedy odezwę się. Nie mam juz urlopu, od stycznia tego roku 1-2 razy w miesiącu jeżdżę do Łodzi. I tak wykorzystałam już cały urlop. Po ty wyjeździe zostają mi dwa dni, zostawiam je na grudzień, na święta. Pozdrawiam.