proszę o pomoc!
Mam podejrzenia, że mój ojciec cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne/osobowościowe, które wykańczają psychicznie najbliższą rodzinę a szczególnie moją schorowaną mamę. Odkąd pamiętam ojciec był samotnikiem, nigdy nie miałam z nim głębszej relacji emocjonalnej (jeśli już wolał intelektualną), był wycofany, zamknięty w sobie, miał mało przyjaciół, jednocześnie był przekonany o swojej wyjątkowości, inteligencji, był zawsze nieomylny, jakiekolwiek rzeczy, które nie szły po jego myśli wyzwalały u niego agresję, krzyki, trzaskanie drzwiami - a sprawy były błahe - a to mama źle sformułowała pytanie, a to zupa była za zimna jak on woli bardzo gorącą itp. Często miał epizody depresyjne - jeden z takich wywołał 2 letnie picie alkoholu po straceniu pracy, popadł wtedy w marazm, siedział przed telewizorem a gdy wypił był agresywny. Mną i rodzeństwem (mam 2 starszych braci) zbytnio się nie interesował, nie miał z nami żadnego kontaktu emocjonalnego, często musztrował, wyprawiał awantury i bicie pasem o byle co - np. 2 minuty spóźnienia do domu po wyznaczonej godzinie, stawiał wymagania ponad siły a jak coś się nie podobało to kazał się wynosić z domu - bracia moi w wieku ok. 16 lat uciekli z domu. Teraz są dorosłymi mężczyznami mają żony i dzieci, ale kompletnie sobie nie radzą, są emocjonalnymi wrakami, zmagają się z narkotykami i alkoholem. No i teraz meritum sprawy. Jakieś 5 lat temu mój ojciec się "nawrócił" i przeniósł się do kościoła zielonoświątkowego. Przestał pić bo wiara mu nie pozwala, ale zmienił się na gorsze. Teraz to tylko on ma monopol na prawdę, on już jest zbawiony, on rozmawia z Duchem Świętym, który mu każe zbawiać świat, być biskupem, zapisuje swoje sny, rozmowy z Bogiem, mówi do nas z taką wyższością, jakbyśmy byli wielkimi grzesznikami a on jedynym sprawiedliwym, uważa, że dlatego u nas w domu są takie złe stosunki i moi bracia mają problemy (ich żony mają dość ich zachowania, chcą się z nimi rozwieść, gdyż są podobnie wybuchowi, agresywni w sferze psychicznej i nadużywają alkoholu jak ojciec), gdyż dręczy nas jakiś demon, którego on chce pokonać. Nadal jak kiedyś jest agresywny choć już nie pije - gdy się z nim nie zgadzamy, kategoryczny, nieomylny, jak się do niego mówi to tak jakby się rozmawiało ze ścianą - on cytuje jakieś fragmenty z Biblii (nauczył się jej prawie na pamięć!) - mama mówi, że jego synowie mają do niego żal, żeby z nimi porozmawiał a on daje jakieś kosmiczne cytaty z Biblii lub "złote myśli" kompletnie niezwiązane z meritum sprawy. Wszyscy znajomi rodziny (ojciec nie ma prawie żadnych własnych znajomych i przyjaciół) już ironicznie mówią o nim "święty". Mama stara się mu schodzić z drogi bo często bez powodu ma wybuchy agresji słownej, zamęcza ją jakimiś dziwnymi teoriami. Wstyd jej bardzo przed znajomymi, często musi się tłumaczyć za jego zachowanie, głupie teksty. Ja od października wyjeżdżam na studia i boję się, że ojciec wykończy moją mamę, która choruje na serce, nadciśnienie i cukrzycę. Staram się ją bronić przed nim i jego teoriami, ale już niedługo zostanie sama. Chciałabym też jednak pomóc ojcu, gdyż może to nie jego wina tylko jest po prostu chory. Jak go przekonać do wizyty u psychologa/psychiatry skoro uważa się za całkiem normalnego tyle że Bóg z nim rozmawia :/ On naprawdę wykańcza moją mamę psychicznie i na dodatek resztę rodziny. Jeśli to się nie zmieni po studiach zabiorę mamę ze sobą i razem zamieszkamy bo nie chcę by przez tego nawiedzonego człowieka traciła zdrowie. Ona już go nie kocha, jest dla niej obcym człowiekiem (choć czasem potrafi być czuły i dobry, ale zaraz potem włącza mu się jakby inny program i jest zupełnie kimś innym), musi ciągle ukrywać jego dziwactwa, znosić krzyki choć jej nie bije, ale psychicznie mama jest wrakiem. Proszę poradźcie coś. Czuję jakby mój ojciec był jakimś cyborgiem bez uczuć :(
PS. Dodam jeszcze, że moja babcia a jego mama jest bardzo religijną osobą, wiara dla niej jest bardzo ważna codziennie chodzi do kościoła, ale w ramach rozsądku - nie dziwaczy jak mój ojciec. Tata nigdy nie był w latach młodości zbyt religijny - odkąd go moja mama zna - teraz mu tak odbiło.





