Witam.
Od kąd pamiętam to strzelam, zaczeło sie pewnie od palców, a teraz strzelam palcami u stóp, jakąś kością w kostce tyko w lewej nodze, kolanami z przodu i tyłu, kregosłopem w dwóch miejscach ( krzyż i środek pleców) potem karkiem, palcami u rąk (odziwo tylko kciukami nie strzelam) i na koniec łokciem tylko lewej ręki. kiedys strzelałam tez barkami ale jakos mi przeszło.
Chciałąbym sie odzwyczaić strzelać ale nie moge, jestem uzależniona. Jak nie strzele czuję się sztywno i np. dłonie mi sie takie ciężkie robią. Nie mogę na tym zapanować jest silniejsze odemnie i strzelam odruchowo. np. ide sobie po mieszkaniu to automatycznie strzele palcami u stop i kolanami. a w łazience całkiem niekontrolowane umyję rece, wycieram w ręczkik i o ten ręcznik strzele. To strzelanie, przynosci mi ulgę, nie powiem zeby mi to przeszkadzało czy cos innego tylko obawiam się ze to może do czegoś złgo czasem doprowadzić narazie mam 19 lat i nie mam np. krzywych palców, no moze toszke. ale tak to nic wiecej. Słyszałąm ze po przez strzelanie jakas mazia się wyciara pomiędzy stawami. Ale czy kiedyś coś mi bedzie dokuczało z powodu strzelania ?? moge sobie jakoś pomóc odzwyczajeniu się?? albo odbudowaniu tez mazi która mi się wytarł przez dotychczasowe strzelanie ??



