Witam Was bardzo serdecznie.
W dzieciństwie miałam ciągłe problemy z górnymi drogami oddechowymi. Zapalenie tych dróg, zatkane zatoki... Tak się to toczyło. Te problemy zawsze zmagały mi się jesienią i zimą.
Teraz mam problem z gardłem. Otóż powiększone węzły chłonne i migdałki, biały nalot na języku, napęczniałe krypty migdałowe i wylatujące z nich kulki z jakąś wydzieliną, nieświeży oddech (mam takie wrażenie. Da się poczuć najczęściej wtedy, gdy długo czegoś nie jem, ani nie piję).
Teraz dodatkowo zaczyna przytykać mi się nos (chociaż nie mam kataru) i ciągle pluję ropą.
Niedawno byłam u laryngologa. Powiedział, że mam przewlekłe zapalenie migdałów. Kazał mi je wyciąć. Do tego dostałam płyn, którym mam płukać usta po posiłkach- Corsodyl. Spytałam się o nalot na języku. Powiedział, że to normalne i mam to zostawć. :shock: Wierzyć mi się nie chce...
Myślicie, że wycięcie migdałów załatwi sprawę? No i co Waszym zdaniem mam z tym wszystkim zrobić?
Pozdrawiam. :-D



