Witam Wszystkich Forumowiczów.
Wszystko zaczęło się od tego, że wieczorem przed wyjściem na imprezę zjadłem bardzo ostrą pizze, która aż paliła w gardło i w przełyk. Godzinę później na imprezie wypiłem butelkę szampana i wina na 4 osoby, a na koniec 0.5l wódki na 3 osoby w między czasie wypaliłem z 10 papierosów, przed pójściem spać nie miałem żadnych objawów. Byłem w miarę trzeźwy, poza tym, że raz zwymiotowałem. Nad ranem obudziła mnie wysoka gorączka (około 39 stopni), nie miałem żadnych tabletek, więc jedynym ratunkiem były zimne okłady na głowę. Rano gorączka spadła do do około 37-38 stopni, do tego wymioty i biegunka... Przeleżałem cały dzień w domu biorąc leki typu Fervex, myśląc, że przeziębiłem się na balkonie a te wymioty i biegunka to po prostu kac i zatrucie po imprezie... W nocy miałem 39-40 stopni gorączki, tabletki mało pomagały. Rano poszedłem do lekarza, okazało się, że to zatrucie żołądka, dostałem tabletki na żołądek, gorączki następnej nocy już nie miałem. Dwa dni ścisłej diety i było dobrze, gorączki w ogóle nie było. Wieczorem trzeciego dnia, zamówiłem sobie kebaba i zjadłem go ze smakiem, kilka godzin później znów biegunka, przez połowę kolejnego dnia też... Znów dieta. Dzisiaj bodajże minął tydzień od tej feralnej imprezy i czuję się w miarę dobrze, byłem dzisiaj nad morzem i opiłem się trochę morskiej wody, po przyjeździe byłem już trzy razy na toalecie, dzisiaj łącznie pięć. Dlaczego tak często? Przez ten czas, kiedy już czuję się dobrze chodzę dziennie na toaletę 4-5 razy, stolec nie jest taki jak powinien. Na dodatek po zapaleniu papierosa, bez którego ciężko mi się obejść od razu muszę iść do toalety.
Nigdy nie miałem problemów z żołądkiem, tak szczerze to z niczym nie miałem problemów. Od roku pale papierosy i podobnych objawów nie było. Po większej imprezie zawsze był tylko kac, stolec kacowy i to wszystko...
Ma ktoś jakieś pomysły co się z moim żołądkiem dzieje i jak z nim sobie poradzić? Proszę o pomoc
Pozdrawiam wszystkich




