Zachorowała ok 2 lat temu.Podstępem udało się zaprowadzić Ją do psychiatry,dostała leki ,ktorych nie bierze.Swoim zachowaniem wykancza wszystkich,szczegolnie swego syna, a mojego męża.Wciąż wydzwania,odgraza się ,chodzi na policję,że dosypujemy jej proszek do jedzenia albo okradamy.Nie ma mowy o nastepnej wizycie u psychiatry, bo ona uwaza ze jest zdrowa,na wizytach domowych psychiatra całuje klamkę ,bo go po prostu nie wpuszcza,nie wiemy co robić,jak Jej pomoc? Psychiatra chce wystawic skierowanie do szpitala ale Ona musi byc osobiscie ,poza tym na samą mysl o szpitalu wszczyna awantury.Czujemy się bezsilni,lekarz praktycznie nic nam nie doradził,gdzie się udać o pomoc? Jak zmusic Ją do leczenia ? Mieszkamy w Warszawie ,a czujemy się jak na bezludnej wyspie,zero jakiejkolwiek pomocy.Poza tym ostatnio zaczęła straszyc ,że się powiesi i podpali mieszkanie,boimy się czy aby tego nie zrobi.Prosze o pomoc,dziekuję
ehsss,praktycznie stoimy w miejscu,a jej ataki się nasilają,nie wspomnę o tym,ze chodzi po urzędach i donosi ,że ją trujemy czy okradamy;]A psychiatra rozkłada ręce, bo tesciowa uwaza ,że jest zdrowa i nie zamierza poddac się leczeniu.
doskonale Ciebie rozumiem moja teściowa tez jest chora na schizofrenie paranoidalna i sama uważa sie za osobę zdrową i poprostu wykańcza psychicznie wszystkich! Najgorsze jest to ,ze nikt nie chce pomóc ani jej ani nam. Oprócz tej choroby moja teściowa ma cukrzyce i retinopatię. Prawda jest taka,ze my z męzem cały dzień pracujemy a ona siedzi i robi głupie rzeczy ale najgorsze,ze sika pod siebie, śmierdzi i nie można nakłonic jej do mycia. Lekarz prowadzący ogranicza się tylko do wypisywania lekarst i nie chce pomóc nam skierowac jej do ośrodka gdzie miała by zapewnione godne życie . A tak niszczy siebie i nas, bo ile można znieść smród, bród...wspomne,ze wszystkie opiekunki , które załatwiam jej aby choć troche było nam wszystkim lżej , poprostu przegania...szkoda,ze w takim mieście jak u nas nie mozna liczyc na pomoc