Witam serdecznie wszystkich jako nowy użytkownik tego zacnego forum : ) Zwracam się z prośbą o poradę. Otóż na początku czerwca zachorowałem na - jak myślałem - jakieś przeziębienie bądź zapalenie gardła, generalnie choruję dosyć często (trzeci raz w tym roku). Choroba dosyć gwałtownie się wzmogła (wysoka gorączka), w związku z czym trafiłem na dyżur do przychodni i po zbadaniu dostałem antybiotyk Rulid. W okresie jego brania (5 dni) choroba nie ustępowała, pojawił się żółty, ropny katar i rano mokry, a w dzień suchy kaszel. Miałem też lekko zatkane prawe ucho, którego żadnym sposobem nie mogłem odetkać. Przez cały czas kuracji Rulidem miałem też gorączkę do 37,7 stopnia. Po skończeniu Rulidu poprawy nie było, gorączka nieco się zwiększyła, więc trafiłem tym razem do swojej lekarki. Moje gardło zawsze jest czerwone, podrażnione, na tylnej ścianie mam jakieś czerwone bruzdy, migdałki są powiększone, mam też od lat powiększone węzły na szyi i pod żuchwą z prawej strony. Tym razem w badaniu lekarka stwierdziła typową anginę - nalot i czopy w migdałkach - dostałem kolejny antybiotyk, Novocef. Kuracja również trwała 5 dni i wszystko wyraźnie się poprawiło, czopy częściowo znikły, gorączka zupełnie, po zakończeniu czułem się zdrowy - jednak po 1,5 doby od ostatniej dawki zaczęło mnie boleć to przytkane prawe ucho, którego przez cały czas nie mogłem odetkać. W migdałkach znów przybyło czopów, nalot z lewej strony również pozostał. Antybiotyk skończył się tydzień temu i nie wiem co z tym zrobić. Lekarka na wizycie kontrolnej jeszcze w czasie brania Novocefu stwierdziła że będzie dobrze. Ucho boli mnie przy przełykaniu i nadal mam uczucie przytkania - po tygodniu męczenia się z tym staje się to denerwujące, bo chciałbym normalnie funkcjonować, czasem muszę np. gdzieś się szybko dostać i nie wiem, czy mogę wsiąść na rower, czy tego ucha mi nie owieje itd. Dostałem skierowanie do laryngologa, ale akurat teraz wyjechał i dopiero za tydzień mam szansę się dostać, moja lekarka też będzie dopiero w przyszłym tygodniu. Drugi laryngolog w moim mieście nie wzbudza mojego zaufania (ma coś koło 80 lat). Muszę teraz normalnie funkcjonować, bo mam sporo obowiązków. Co robić? Czekać na laryngologa i funkcjonować tak jakbym był zdrowy czy wybrać się najpierw znów do internistki? Bardzo proszę o poradę - każda mile widziana, aczkolwiek byłbym wdzięczny, gdyby na moją sprawę rzucił okiem użytkownik o nicku Peter.
Pozdrawiam wszystkich : )



